Rzęsy jak ta lala! - Tusz z Wibo

• piątek, 31 stycznia 2014 1 Komentarzy


Daję sobie wyzwanie, by od dzisiaj do końca lutego w miarę mozliwości dodawac post codziennie lub co drugi dzień. Mam teraz 3 tygodnie wolnego, więc mam nadzieję, że wyzwanie będzie realne.
Dziś przychodze do Was z recenzją pewnego tuszu, który można kupić za grosze.

Tusz z Wibo



Co mówi producent?
Wielofunkcyjny tusz do rzęs: pogrubia, wydłuża i podkręca. Kształt szczoteczki pozwala na precyzyjną aplikację tuszu pokrywając rzęsy równomierną warstwą tuszu, nie pozostawiając nieestetycznych grudek. 



Moja opinia:
Tak właściwie, to tusz należy do mojej mamy. Kiedyś go kupiłam, gdyż potrzebowaam tuszu do rzęs i wzięłam najtańszy jaki był No tak cena, nie równa się jakość. Wzięłam go ze względu na obietnice producenta, miał pogrubiać. Szczoteczka - nie cierpię takich szczoteczek. Otworzyłam tusz i miałam wrażenie, że kupiłam używany, bo był jakby zasuszony? Jest okropnie gęsty, nie wiem, może jakiś wadliwy egzemplarz trafiłam. Żeby rzęsy jako tako wyglądały, trzeba się troszkę to szczoteczką namachać..ale efekt daje nawet fajny jak na codzienny makijaż. Na większe wyjścia bym się go nie odwazyła użyć ze względu na to, zaczyna sie osypywać i czasem tworzy grudki na rzęsach. No a zmywanie tego tuszu to już jest katorga. Żeby go zmyć musze wylać prawie 1/4 płynu do demakijażu. A szczoteczka po częstym użytkowaniu, zaczęła się trochę rozwarstwiać, i w dodatku jest nie wydajny. 


Zalety:
- tani (ok. 10zł)
- głęboki odcień czerni
- pogrubia rzęsy 



Wady:
- nie wydajny
- osypuje się
- szczoteczka się rozwarstwia
- koszmarny w zmywaniu 
- gęsta konstytencja, która sprawia wrażenie jakby zaschnietej 




A oto efekt tuszu na moich rzesach, bez odzywki, oj trochę się namachałam tą szczoteczką.




Ocena:
2/5

Nie kupię go ponownie, głównie ze względu na ten cięzki demakijaż. Nie chcę codziennie tracić rzęs, o któe tam dbam różnymi odżywkami.


A Wy znacie ten tusz? Może macie inną opinię?
Jakiego Wy tuszu używacie i możecie polecić?

_______________________

A i chciałam Was zaprosić na mój fanpage, Jeszcze świeżutki :)
Kto ma taką chęć, zapraszam :)


Najcudowniejszy kremowy żel pod prysznic Palmolive

• czwartek, 30 stycznia 2014 0 Komentarzy

Dziś zdałam ostatnie dwa egzaminy i teraz mam 3 tygodnie wolnego ;) Będę się starać poświęcić blogu więcej czasu. Mam już pomysł na parę notek, mam nadzieję, że Wam się spodobają, dziś postanowiłam zrecenzować żel pod prysznic, który mnie zupełnie oczarował i zakochałam się w Nim po uszy.

Kremowy żel pod prysznic Palmolive


Co mówi producent?
Żel pod prysznic Palmolive Naturals sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Łagodnie oczyszcza i pielęgnuje. Wzbogacony składnikami w 100% naturalnego pochodzenia: ekstraktem z miodu i aloesu, a także kompleksem witamin. Testowany dermatologicznie. 




Moja opinia:
Żel wpadł w moje ręce całkiem przypadkowo, bo właściwie to, dostała go moja mama, a ja z racji tego, ze od jakiegoś czasu trenuje, prysznic to dla mnie coś więcej niż tylko umycie się. Zaczełam przywiązywać dużą uwagę do płynu jakiego używam. Ten żel spodobał mi się na pierwszy 'wygląd oka'. Duża butelka, z dozownikiem, który nie pozwala aby choć kropla żelu uciekła. Po drugie piękny zapach! uwielbiam to we wszystkich kosmetykach. Konstytencja, jak widać na zdjęciu, żółta, gęstawa, przez co idealnie się pieni. Tworzy tak duuużo pachnącej piany! Żel nawilża skórę przez minimum dobę, a zapach na skórze utrzymuje się bardzo długo. Ja biorąc prysznic wieczorem, wstając rano, jeszcze czuje balsam na skórze. Zdarzyło mi się to pierwszy raz! I to mnie tak w nim urzekło. W dodatku żel jest bardzo wydajny, przy codziennym stosowaniu go przez dwie osoby od listopada, skończył się parę dni temu.  Niestety nie wiem jak jest z jego ceną, bo ten żel był prezentem i nie mam pojecia, gdzie był kupiony, ale z tego co widze w Interencie, mniejszy żel kosztuje w granicach 6-10zł, to ten moze około 15zł? Nie mam pojęcia  nie chce Was wprowadzać w błąd, ale jeśli Wy się orientujecie to dajcie znać! 





Zalety:
- opakowanie
- piękny zapach
- dobrze się pieni
- nawilża skórę
- zapach nie jest duszący, nawet po dłuższym czasie
- zapach utrzymuje się bardzo długo 
- bardzo wydajny




Wady:
- nie dostrzegam 




Ocena:
5/5 

Napeno go kupię ponownie, gdy tylko go odnajdę! Dajcie znać, jak wiecie gdzie mogę znaleźć go w tak dużej wersji.


A Wy, używałyscie go? 
Jaki jest Wasz ulubiony żel pod prysznic? 



Zima, zima zima... w koralowym sweterku.

• środa, 29 stycznia 2014 0 Komentarzy


Sesja sesją, ale wszystko jest ciekawsze od nauki. Już nie mam sił na to i postanowiłam się trochę odprężyć i dodać notkę! No i podziękować za wybicie ponad 20tysięcy wejść ;)
Dziś zdjęcia w klimatyce mroźnej zimy!


















Czapka i sweterek - Second Hand
Chusta - no name
Spodnie -bazarek 
Rękawiczki - Pepco
Kurtka - no name
Buty - Graceland ( Deichmann)

A teraz uciekam do nauki! W weekend wybieram się na małe zakupy, o ile się uda, więc napewno dodam notkę chwalipięty ;)

Rexona vs Dove, czyli bitwa antyperspirantów.

• sobota, 25 stycznia 2014 0 Komentarzy


Ale mamy piękną pogodę za oknem! Jest mroźnie, ale słoneczko sprawia, że jest tak ładnie! A ja musze siedzieć w domu i uczyć się do egzaminów. Zostały mi dwa najgorsze egzaminy w czwartek, dlatego też dodaję dziś notkę, bo w przyszłym tygodniu może być ciężko.. Mam nadzieję, że zrozumiecie ;)
Dziś dość nietypowa recenzja, bo aż 2 produktów, będzie to wielki sparing. Kto wygrał? Zapraszam do lektury ;)

REXONA VS DOVE


W lewym narożniku REXONA!

Oto co mówi nam producent:
Antyperspirant w aerozolu Rexona zapewnia niezawodną ochronę, bez względu na co się odważysz, także przed białymi śladami. Nie pozwól, by cokolwiek Ci przeszkodziło, jeśli chcesz zrobić wrażenie swoim wyglądem. Długotrwała ochrona. Przebadany dermatologicznie. Nie zawiera alkoholu. 




Troszkę mojej opinii:
Odkąd pamiętam w mojej torebce zawsze była Rexona. Po prostu zawsze i to każda. Muszę wspomnieć bardzo ważną rzecz przy recenzji tego typu produktów, że w lipcu zeszłego roku miałam zabieg usuwania włókniaka z pod pachy, strasznie nie komfortowe miejsce, zwłaszcza latem, kiedy temperaura sięga do 30 stopni i jest tak gorąco, że człowiek tylko sie poci. Przez prawie 3 tygodnie nie mogłam używać pod prawą pachę żadnego antyperspirantu, z powodu szwów. Jednak starałam się choć troszkę na około spsikać, by zapach był inny, Używałam właśnie wtedy Rexony, o i dziwo nic mnie nie zapiekło, mimo, że kropelka wpadła pod opatrunek.  Na drugi dzień pomyliłam antyperspiranty z mamą i to się skończyło sie dobrze. Ale o tym niżej :) Wracając do Rexony, dla mnie jest IDEALNA. Tania, duży wybór w jej rodzajach, ta ma bardzo delikatny zapach, przez co nie koliduje z naszymi perfumami, nie pozostawia białych śladów na ubraniach.  Małą wadą jest jej wydajnośc bo szybko mi się kończy. 



ZALETY:
- tania, na promocji kosztue grosze
- dostepność (wszelkie drogerie, markety, sklepy)
- nie zawiera alkoholu
- nie pozostawia białych śladów
- nie osypuje się
- delikatny zapach
- nie jest dusząca i nie koliduje z perfumami
- bezpieczne otarcie (blokada)
- duży wybór w zapachach i rodzajach 

WADY:
- mało wydajna



A w prawym narożniku wstawił się DOVE!

Co mówi nam producent? 
Zapewnia 24-godzinną ochronę. Posiada odświeżający, inspirowany naturą zapach grapefruita i trawy cytrynowej oraz daje lekkie uczucie odświeżenia.


Troszkę mojej opinii:
Jak wspomniałam wyżej, któregoś dnia po zabiegu pomyliłam antyperspiranty z pośpiechu, zapomniałam, ze moja mama miała akurat Dove, pamiętając jak dzień wcześniej zaaplikowałam sobie Rexonę, bez wahania zrobiłam to samo z tym antyperspirantem, i o zgrozo to była masakra!  Myslałam, że mi tą ranę wypali na nowo, ból był nie do wytrzymania. No ale nie skreśliłam go od razu, zwłaszcza, ze ręka nie była zdrowa. Któregoś razu był w promocji i postanowiłam dac mu kolejną szansę. Zapach ma piękny i to każdy, ale po którymś razie staje się duszący, dla mnie jest to bardzo kolidujące, gdyż jak wiecie mam astmę i od razu to u mnie odpada. Jak dla mnie źle się rozpryskuje, nie wchłania się od razu tylko pozostawia białą warstwę, trzeba czekac bardzo długo, a ja nigdy tego czasu rano nie mam. Okropnie brudzi i odbarwia ubrania, niestety 3 bluzki już mam do wyrzucenia, bo nie da sie ich odprać od tego antyperspirantu. No i po jakimś czasie, zwczajnie przestaje działac, jak na początku pachnie zbyt mocno, potem nie pachnie już wg, czuć już tylko niestety nieprzyjemny zapach potu. W dodatku mnie uczula, bo zawsze po nim mam czerwone pachy. 


ZALETY:
- tani
- dostępność
- wydajny (bądź co bądź to zaleta, jednak jak dla mnie to wada, bo wymęczyć go cięzko było)

WADY:
- zbyt duszący zapach
- pozostawia białe ślady na ubraniach
- odbarwia ubrania (nadaja się do wyrzucenia)
- osypuje się
- bardzo długo się wchłania 
- uczula
- po kilku godzinach przestaje działać 


Jak widać dla mnie wygrywa REXONA! 

Kupię ja napewno jeszcze nie raz, a Dove już chyba nigdy nie zawita w mojej kosmetyczce ;)
A jak jest u Was? Może macie inne zdanie? Który antyperspirant jest Waszym ulubionym?
Może polecacie jakis do wrażliwej skóry? 


Lekki krem pod makijaż - SORAYA

• środa, 22 stycznia 2014 4 Komentarzy


Już parę ładnych miesięcy temu, czytając gazetkę, natrafiłam na reklamę kremu pod makijaż. Nigdy czegoś takiego nie używałam, gdyż moja skóra twarzy, jest bardzo wrazliwa i przez problemy dermatologiczne dobranie odpowedniego kosemtyku graniczy z cudem. Zrobiłam fotkę kremu w gazetce, a w domu poczytałam co nie co o nim w Internecie a potem go szukałam! To był problem, w Rossmanie, Naturze, go nie było, ale w końcu wpadł w moje ręce w TESCO!


CO MÓWI PRODUCENT:
Nawilżający krem Primer doskonale przygotowuje cerę do nałożenia makijażu, jednocześnie zapewniając komfortową pielęgnację. Ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję i błyskawicznie się wchłania.
Zawarte w kremie polisacharydy roślinne, fitoskwalan i witaminy, zapewniają skórze odpowiednie nawilżenie oraz idealną gładkość, a specjalne cząsteczki pochłaniające nadmiar sebum sprawiają, że cera przez długi czas jest matowa i nie błyszczy się.
Działanie: poprawia trwałość makijażu, nawilża, matuje, wygładza
Stosowanie: krem nakładamy codziennie jako podkład pod makijaż. W zależności od potrzeb stosujemy samodzielnie lub po kremie


Tak więc krem pochodzi z serii Profesjonalna Szkoła Makijażu. Na początku bałam się, że będzie to jakaś mocna baza silikonowa, która tylko zaszkodzi mojej skórze, a tego nie chciałam. W pudełeczku mieścił sie właśnie 50ml szklany słoiczek. Jego trzy główne zadania jakie ma spełniać to: nawilżać, matowić i wygładzać. Czy spełnia? U mnie jak najbardziej! Jestem tak oczarowana tym kremem, że poleciłabym Go nawet komuś, kto ma bardzo mocno wrazliwą skórę czy nawet takie problemy dermatologoczne jak ja. Krem kupiłam we wrześniu albo w październiku i przy codziennym stosowaniu w tym momencie, mam go chyba połowę, czyli jest wydajny! Jego konstystencja jest dla mnie idealna, bardziej rzadki, mniej zbity krem, jak sama nazwa sugeruje jest 'lekki'. Widziałam, że wiele dziewczyn pisało, ze bardzo długo się wchłania, ja tego nie zauważyłam, kremu naprawdę wystarczy nałozyć odrobinę, z racji tego, że jest właśnie rzadszy, potrzeba go mniej niż bardziej zbitego kremu. Skóra po kremie, jest nawilżona, nie przetłuszczona, co dla mnie jest najwazniejsze. Nie podrażnił mi mojej problematycznej skóry i nie spowodował kolejnego wysypu niespodzianek. Idealnie komponuje się z podkładami, używałam różnych, cięzkich i lekkich i żaden nie kolidował z kremem. Makijaż faktycznie utrzymywal się dłużej niż zazwyczaj, również nie świeciłam się zbyt mocno, jednak ja zawsze mam puder w pogotowiu.  Miałam też pozytywne wrażenie, że krem delikatnie naciąga moją skórę


ZALETY:
- nawilża
- wygładza
- nie wysusza skóry 
- makijaż jest trwalszy 
- niska cena (ok. 20zł)
- nie roluje się na twarzy
- dobrze współgra z podkładem
-mega wydajny 
- szybko sie wchłania
-przyjemny, delikatny zapach
- nie podrażnia
- nie powoduje wysypu niedoskonałości 


WADY:
- mały minusik może za to słabsze matowienie, ale do 5h u mnie daje sobie spokojnie radę, co ja mam cerę tłustą
- dostępnośc, jak na razie widziałam ją tylko w TESCO, i to na dodatek wtedy wzięłam ostatnią sztukę


OCENA:
5/5


Czy kupię ponownie?
Oczywiście, jak tylko wykończe to opakowanie ( moze w przyszłym roku :D )

A Wy miałyście ten krem? Stosowałyscie?
 A moze macie swoją ulubioną bazę/krem pod makijaż? Piszcie!

Burgundowa spódniczka w połączeniu z panterkową koszulą

• niedziela, 19 stycznia 2014 0 Komentarzy


Jak dawno nie miałam zdjęć! Wczoraj odwiedził mnie kuzyn i oto co powstało! ;) Okropnie zmarzłam, i nie byłam w stanie długo wytrzymac bez kurtki...














Spódniczka - H&M
Koszula - Second Hand
Sweter - Butik 
Buty - Graceland (Deichmann)
Zegarek - Allegro 
Kopertówka - Vinted.pl 





SZABLON BY: PANNA VEJJS