Perfecta slim fit - serum wyszczuplające z efektem chłodzącym

• sobota, 28 czerwca 2014 30 Komentarzy



Mimo iż nie wierzę w cudowne obietnice producentów na temat balsamów odchudzających/wyszczuplających/antycellulitowych/odmładzających, to jestem wierną fanka, ich kupowania i sprawdzania. Podobnie było z balsamem, który dzisiaj chce Wam przedstawić, do drogerii szłam z zamiarem kupienia balsamu z Eveline, ale niestety go nie było i byłam zmuszona wziąć inny, wtedy właśnie Jacek powiedział "weź ten, będziesz miała nowość na bloga" no i mam! 


Dax Cosmetics, Perfecta Slim Fit, Serum wyszczuplające z efektem chłodzenia



 Co mówi producent? 
Skoncentrowany preparat modelująco-ujędrniający do szybkiego wyszczuplania, technologicznie ukierunkowanych na problematyczne strefy ciała: brzuch, biodra, pośladki i uda.
Walczy z nadmiernymi krągłościami ciała, wspomaga usuwanie nadmiaru tkanki tłuszczowej, drenuje, modeluje jak gorset, ujędrnia skórę i wyszczupla sylwetkę, zapobiega ponownemu odkładaniu się tkanki tłuszczowej.
Po 6 tygodniach stosowania obwód brzucha i ud zredukowany o 2 cm.*
* Test w grupie 26 osób, pod opieką dermatologa.
Stosowanie: Dwa razy dziennie wmasować preparat w problematyczne strefy ciała. Aby zapobiec nawrotom należy powtórzyć kurację kilka razy w roku. 
Uwaga! Delikatne chłodzenie lub mrowienie towarzyszące wchłanianiu się preparatu jest wynikiem błyskawicznego działa składników aktywnych. 




Moja opinia:
Chyba pierwszy raz przy recenzji brakuje mi słów bo opisać produkt. Co ja mam Wam powiedzieć? Ze Jest super, ze wymodelował mi sylwetkę, że zgubiłam cm w biodrach i i brzuchu? Ze chwile, kiedy go używałam były cudowne i nie chciałam, aby się skończył? Przecież to by było kłamstwo. No ale po kolei. 
Balsam kupiłam w Naturze za cenę bagatela 17zł za 200ml. Dużo, mało? Dużo, bardzo dużo. 
Pierwszy raz miałam do czynienia z takim serum od Perfecty, zawsze to zadania powierzałam Eveline. I wiedziałam co robię.. 
Opakowanie wygodne, trwałe, napisy nie zdzierające się. Produkt zamykany na klik. Proste wydobycie serum z opakowania. Konsystencja serum to typowy krem, tyle, ze trochę rozwodniony.. Przez tą konsystencję produkt mogę uznać za wydajny, miałam go długo, niestety. 
Największym (i jedynym?) plusem tego serum było dla mnie jego chłodzenie. Było rewelacyjne, uwielbiam mocne chłodzenie w balsamach, w tym to odnalazłam. Niestety zapach jest mało przyjemny, kojarzy mi się z Amolem..
A no i najważniejsze - balsam nie wyszczuplił a obwód brzucha się nie zmniejszył, nie no zmniejszył, ale to zawdzięczam ćwiczeniom. 
Bubel. 



Zalety:
- efekt chłodzenia
- opakowanie
-wydajny
- dostępność



Wady:
- zapach
- rozwodniona konsystencja
- nie wyszczupla
- cena
- nie zredukował obwodu brzucha ani ud 



Ocena:
3/5 


Znacie to serum? 
Jaki jest Wasz ulubiony balsam na problematyczne strefy Waszego ciała?

Bania Agafii - Peeling - masaż do ciała na bazie 5 olejków

• czwartek, 26 czerwca 2014 25 Komentarzy


Peeling to dla mnie nieodłączna część codziennego prysznica. Nie wyobrażam sobie wieczora bez niego! I bardzo lubię testować różne i porównywać, ideału nie szukam, ale jakiś ulubieniec na pewno się znajdzie.
Dzisiaj parę słów o peelingu rosyjskim, który otrzymałam w wygranej u Basi.


Bania Agafii - Peeling - masaż do ciała na bazie 5 olejków


Co mówi producent?
Dzięki swojej teksturze i aktywnym naturalnym komponentom, wchodzącym w jego skład, stosowanie peelingu daje efekt masażu, przynosząc skórze gładkość i miękkość. Organiczne pestki maliny arktycznej skutecznie złuszczają naskórek i wyrównują powierzchnię skóry, a 5 aktywnych olejków obficie odżywia i nawilża. 
Pestki arktycznej maliny efektywnie oczyszczają, dzięki czemu skóra staje się równa i gładka. Olejek z nasion rokitnika i olejek cedru syberyjskiego bogate w kwasy organiczne, witaminy C, A, E i witaminy grupy B, które sprzyjają odżywieniu i nawilżeniu skóry.
Organiczne olejki rumianku i nagietka uspakajają, a organiczny olejek amarantowy spowalnia procesy starzenia się skóry.
Sposób użycia: Peeling nanieść na wilgotną skórę ciała, lekkimi masującymi ruchami, po czym zmyć ciepłą wodą. 


Moja opinia:
Peeling-masaż mieści się w 100ml saszetce, z wygodnym zakręcanym otwarciem, które jest trwałe i nic się przez nie nie wylewa. Peeling łatwo się również z niego wydobywa.  Pod prysznicem również nie ma problemu z otwarciem saszetki. Saszetka jest dobrej jakości, bo pod wpływem wody absolutnie nic się z nią nie stało. Na opakowaniu napisy są w języku rosyjskim, ale na odwrocie jest biała naklejka, na której znajduje się opis produktu, sposób użycia w języku polskim. 
Konsystencja peelingu jest średnio gęsta, i jest ona kolorku różowego. Produkt ma w sobie drobinki różnej wielkości, są małe ale zdarzają się też bardzo duże, ale nie nazwałabym go peelingiem gruboziarnistym i mocnym zdzierakiem. Peeling bardzo dobrze się rozprowadza po skórze, nie trzeba go użyć dużo, jest naprawdę  bardzo wydajny. Nie podrażnia skóry ani nie wywołał u mnie uczulenia. Nie zawiera parafiny, więc jak ktoś nie lubi tłustego filmu jaki pozostawiają peelingi, to ten peeling jest dla Was. Mi jednak parafina w kosmetykach do ciała, nie przeszkadza. Skóra po tym kosmetyku, jest miła w dotyku, wyraźniej miękka i odżywiona. 
Wadą dla mnie w tym produkcie jest jego zapach. Jest on dla mnie iście ziołowy, to zapewne przez te olejki, z rumianku, nagietka no i olejek amarantowy - nigdy nie lubiłam ich zapachu. 
Te saszetki są idealnym rozwiązaniem na wyjazdy, gdzie w kosmetyczce nie ma za dużo miejsca. 
Cena jednej saszetki to ok. 8zł w Drogerii Cytrynowa. 


Zalety:
- cena 
- dostępność
- poręczne opakowanie
 - wydajny
- skład 
- nie zawiera parafiny
- pozostawia skórę gładszą

Wady:
- zapach 


Ocena:
4/5

Znacie ten peeling i inne rosyjskie kosmetyki? 
Co polecacie z ich asortymentu? 

Duet keratynowy marki Kallos - szampon i maska.

• wtorek, 24 czerwca 2014 28 Komentarzy


Już od dłuższego czasu dbam o moje włosy bardziej niż zwykle, dopieszczam je różnymi szamponami, odzywkami, maskami. Dzisiaj będzie o duecie, który moje włosy pokochały. Zapraszam!



Duet keratynowy marki Kallos - szampon i maska. 


Zastanawiałam się czy napisać oddzielne recenzje czy właśnie wspólną, ale ten duet musi być razem! 


Co mówi producent? 
Dzięki zawartości kreatyny i proteiny mlecznej o regenerującym i nawilżającym efekcie delikatnie czyści włosy a równocześnie odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełnia uszkodzenia powstałe na zewnętrznej warstwie włosa. Odżywia, chroni i wzmacnia suche i łamiące się włókna włosów. Włosy staną się łatwe w pielęgnacji, miękkie w dotyku i lśniące. 


Moja opinia: 
Nic dziwnego nie będzie jak powiem, ze szampon kupiłam przypadkiem. Pierwsza w ręce wpadła maska. A o szamponie usłyszałam, gdy Pani w drogerii przede mną pytała o dobry szampon do włosów zniszczonych. Gdy zobaczyłam taką ogromną litrowa butlę, w dodatku za cenę 10zł, musiałam ja wziąć u spróbować. Zwłaszcza, jak Pani w drogerii mi powiedziała, ze w połączeniu z maska to będzie bardzo dobra pielęgnacja. Zapach szamponu  jest delikatny, ale typowo fryzjerski. Możemy mieć swój własny salon fryzjerski we własnej łazience. Konsystencja jest lejąca, kolor taki pięknie perłowy. Szampon bardzo dobrze się pieni i nie trzeba go dużo, by umyć włosy (ja mam do łopatek). Ciężko mi ocenić wydajność szamponu, bo podkradała mi go mama, ale i tak starczył nam na jakieś niecałe  dwa miesiące. Wiec nie jest źle. Szampon oczyszcza włosy, nawilża je. Zalety na włosach podam łącznie z maską, bo ciężko rozróżnić co  się czemu zawdzięcza.  Największą wadą tego szamponu jest opakowanie, tzn. brak aplikatora, np. pompki, by to naprawdę ułatwiło aplikację, bo butelka jest bardzo duża i ciężko ją unieść jedna ręką w dodatku mokrą pod prysznicem, ja przełożyłam dozownik od mydła w płynie i było o wiele lepiej. 
Ja w Pile kupiłam go w Laurze (rynek), ale wiem, ze produkty tej firmy są dostępne w Hebe. 


Zalety:
- cena
- dostępność
- duża pojemność
- łagodny zapach
- dobrze się pieni
- dość wydajny



Wady:
- brak aplikatora (pompki) 


Ocena 
5/5


Co mówi producent? 
Keratynowa maska do włosów z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym. Dzięki zawartości keratyny i regenerujących protein mleka odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Odżywia i chroni suche, łamiące się włosy. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe do układania, miękkie w dotyku i lśniące. 


Moja opinia:
Tak więc zakup maski nie był przypadkowy jak szampon. O niej dużo czytałam i szukałam czegoś podobnego i szłam z zamiarem jej kupienia. W mojej drogerii zapłaciłam za nią 20zł, ale wiem, ze w Hebe jest  za 10zł. Maska również jest w litrowym opakowaniu, jednak w jej przypadku starcza na baardzo bardzo długo, mimo używania jej razem z szamponem, szampon skończył się a maski dalej ponad połowa w opakowaniu. Zapach jest podobny jak do szamponu, delikatny, ale wyczuwalny na włosach nawet na drugi dzień. Dużym plusem jest to, że nie potrzeba tej maski dużo nawet na bardzo długie włosy. Wystarcza mała ilość by pokryć włosy od połowy do końca. Czas jej trzymania na włosach jest również krótki, wszystko teoretycznie zależy od naszych potrzeb. Ja ją trzymałam z 5-8 minut.  Bardzo dobrze się ją spłukuje i nakłada na włosy. Nie spływa z nich.  Nie powoduje przetłuszczenia włosów. 


Zalety:
- cena
- dostępność
- duża pojemność
- delikatny zapach
- konsystencja
- wydajna
- krótki czas trzymania jej na włosach 

Wady:
- brak 



Ocena:
5/5


A teraz ocena ogólna dwóch produktów
. Jestem bardzo zadowolona z tego duetu. Moje włosy naprawdę odżyły, są do okiełznania. Nie mam problemu z ich rozczesaniem, maska nie przetłuściła mi włosów, nie obciążyła ich. Włosy się również nieprzeproteinowały. 
Włosy są lśniące, sypkie pachnące i wyraźniej zdrowsze i odżywione. W dotyku są bardzo miękkie. Na moich rudych włosach podkreśliły się nawet refleksy, co bardzo mi się podoba. 

Duet jak dla mnie jest genialny i oceniam go na zasłużoną
5+!


Znacie ten duet? Stosowałyście razem? A moze osobno? 

Saga nowości: część II - Perełki z Second Hand'u

• piątek, 20 czerwca 2014 59 Komentarzy


Najmocniej Was przepraszam, za nieobecność na swoim jak i Waszych blogach, ale za miesiąc wyjeżdżamy na wakacje, ja mam jeszcze egzamin do zaliczenia i nie mam kompletnie czasu, bo wszystko trzeba załatwiać wcześniej.
Dzisiaj pora na drugą część moich gigantycznych nowości! Second Hand!



Nie ma tego aż tak dużo i nie kupiłam tego od razu w jednym SH. tylko to są łupy z kilku dni a nawet tygodni, często kupowane pojedynczo. Tam gdzie będę pamiętać, będę podawać ceny, ale będa to ceny "pi razy drzwi", bo niestety nie pamiętam dokładnie. 


Wiązana panterka 


Od panterki jestem chyba uzależniona w tym sezonie, choć w ciuchach nie mam jej za dużo. Ta mi się spodobała ze względu właśnie, że sama bluzka już jest ozdobą i wystarczy gładka jednolita spódniczka. 
Cena to ok. 5zł 

Strój kąpielowy 


Jestem z Niego bardzo zadowolona. Nie szukałam właściwie stroju jednoczęściowego, ale bardzo mi się spodobał kolor i fason.  Jest to typ stroju, który wyszczupla i modeluje sylwetkę dzięki miseczkom i tej hm narzutce naszytej na górze. Wszystko ładnie maskuje.
Cena - 8zł 

Szorty jeasnowe 


Planowałam kupić sobie krótkie spodenki na lato, ale taki, bym mogła w nich wyjść na miasto, ale ceny w  sieciówkach mnie przerażają, gdzie za krótkie spodenki musze zapłacić tyle co za długie albo i więcej. I całkiem przypadkiem znalazłam te. Z wyższym stanem i trochę poprzecierane, zastanawiam się czy nie podrasować ich bardziej.
Cena ok. 10zł 

Spodnie dresowe


Identyczne widziałam u siebie na bazarku za jakieś 35zł, te znalazłam w Sh za uwaga 4zł
Są bardzo wygodne, ściągacze na dole bardzo mi odpowiadają z racji tego, ze ostatnio najczęściej można mnie zobaczyć w trampkach. 
Cena 4zł 

Brzoskwiniowe sandałki 





W tym roku pierwszy raz odważyłam się kupić sandałki. Nigdy nie lubiłam takich butów, ale gdy zobaczyłam te, w pięknym brzoskwiniowym kolorze ze złotymi klamrami no i w moim rozmiarze (42) gdzie bardzo ciężko jest znaleźć dobre i ładne buty na mnie. Sandałki maja mały koturn, są bardzo stabilne i wygodne. Buty miały na podeszwach jeszcze naklejki, czyli były nowe.
Cena - 18zł 

Jeansowa kamizelka


Jeans również w tym sezonie stał się moim ogromnym przyjacielem. Kamizelka mi się spodobała, bo jest z grubego jeansu i w rzeczywistości jest jaśniejsza , troszkę marmurkowa. Musiałam ją wziąć!
Cena 6zł 

Asymetryczna narzutka


Brakowało mi jasnej narzutki. Czarnego mam pół szafy,więc trzeba było poszukać czegoś innego i tak wpadła mi w ręce asymetryczna narzutka w kolorze kawy z mlekiem. 
Cena ok.10zł

Koszula jeansowa


I w tym przypadku Sh mnie nie zawiódł. Każdy miał już taką koszulę, oczywiście z sieciówek, a ja czekałam, wierzyłam w moje ukochane lumpeksy, że w końcu znajdę taka na siebie. No i jest! Luźniejsza, dłuższa i cienka - dla mnie idealna. 
Cena 9zł 

Czarna midi 


Zwykłych spódniczek nigdy dość! Ta jest z H&M a spódniczki z tego sklepu bardzo lubię za materiał. Spódniczkę można nosić i w eleganckim zestawieniu jak i sportowym, wszystko idzie połączyć, trzba tylko wiedzieć jak. 
Cena 4zł

Tunika NO/YES


Moja ulubiona bluzka z Sh! Lekko asymetryczna i w moich ulubionych kolorach i do trampek i balerinek. 
Cena - 13zł 

Dzisiaj jeszcze udało mi się złapać japonki zwykłe gumowe na basen, bo potrzebowałam na wakacje i kosztowały również jakieś grosze. 



Koniec części II!
Jak Wam się podobają moje zdobycze?
A Wy lubicie kupować w SH, czy jednak sieciówki? 



Jedwab w płynie. Serum na łamliwe końcówki. Green Pharmacy

• wtorek, 17 czerwca 2014 34 Komentarzy


Jakiś czas temu spotkałam na Rossmanowskiej półce pewien kosmetyk, który przyciągnął mój wzrok małym, skromnym pudełeczkiem o bogatej zawartości. Postanowiłam go przetestować i dzisiaj notka należy do niego, mowa o jedwabiu do włosów.



Jedwab w płynie. Serum na łamliwe końcówki. Green Pharmacy 


 Co mówi producent? 
Jedwab w płynie, serum na łamliwe końcówki. 100% ekstraktu aloesu. Bardzo silnie skoncentrowane serum wygładza końcówki włosów i przeciwdziała ich rozdwajaniu, dla efektu jednolitych włosów na całej ich długości. Przeznaczone do włosów: cienkich, delikatnych, łamliwych, uwrażliwionych na wskutek działania czynników chemicznych i/lub mechanicznych, przemęczonych zabiegami fryzjerskimi. Dzięki lekkiej formule nie obciąża włosów. Olejki ryżowy i kameliowy regenerują uszkodzoną strukturę włosa i chronią końcówki przed rozdwajaniem. 100% ekstrakt aloesu i olejek cedrowy nawilżają przesuszone partie włosów przywracając im lśniący, zdrowy wygląd.
Sposób użycia: rozprowadzić 1-2 kropelki serum na końcówki suchych lub zwilżonych włosów. Nie spłukiwać



Moja opinia:
Jedwab znajduje się w plastikowej buteleczce o zawartości 30ml. Buteleczka ma wygodny atomizer w postaci pompki co bardzo ułatwia dozowanie produktu, by się nim zbytnio nie pobrudzić i by go nie wyleciało za dużo. Dodatkowym plusem jest opakowanie zewnętrzne, czyli kartonik. Są na nim wszystkie potrzebne i interesujące nas informacje, czyli sposób użycia, stosowanie i skład.  Wszystko jest prosto i konkretnie opisane. Opakowania (i kartonika i buteleczki) są bardzo dobrze wykonane, Napisy się nie ścierają, kartonik w rogach może się tylko trochę gnieść (jak widać u mnie). Jedwab kupiłam przypadkiem w Rossmanie, jednak wcześniej czytałam o nim sporo pozytywnych opnii, a że akurat wtedy skończył mi się jedwab z Biosilku, postanowiłam wypróbować ten. Cena tego produktu około 8zł jeśli mnie pamięć nie myli. Jest on ogromnie wydajny, więc ta cena jest jak najbardziej adekwatna. Mam ten jedwab grubo ponad 2 miesiące i używam go sporo po każdy myciu włosów (co 2-3dni) a zużycie jest naprawdę minimalne. Konsystencja jedwabiu jest płynna, oleista, jest to kosmetyk tłusty i jest on przeznaczony do zabezpieczania końcówek. Niby takie oczywiste, a trafiłam dziś na opinię dziewczyny, która nakładała go na całe włosy i twierdziła, ze jej się szybciej przetłuszczają.. Jedwab służy tylko i wyłącznie do końcówek. 
Zapach kosmetyku jest delikatny, nie drażniący, bardzo przyjemny. Z rozprowadzeniem go na końcówkach nie ma większych problemów. Końcówki są widocznie odżywione, łuski zamknięte i się nie puszą. Końcówki są gładsze, nawilżone i błyszczą. Minął również mój problem z ich elektryzacją. Podcinałam włosy parę miesięcy temu i miałam podciąć je za kolejne 2 miesiące, jednak nie widziałam takiej potrzeby, bo nie zauważyłam rozdwojonych końcówek.
Jedwab nadaje się nawet do prostowania włosów! I to bez użycia prostownicy. 
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona działaniem tego jedwabiu i śmiem twierdzić, ze jest on lepszy od Biosilku, który trochę wysuszał włosy.  



Zalety:
- cena (ok.8zł)
- dostępność
- delikatny zapach
- oleista konsystencja 
- dobre rozprowadzanie
- wydajny
- opakowanie z pompką
- zregenerowane końcówki 
- nawilża końcówki
- zamyka łuski włosa
- powstrzymuje rozdwajanie się
- chroni przed obcięciem!
- zapobiega puszeniu się włosów
- nadaje blask 
- prostuje włosy 





Wady:
- nie dostrzegam 


Ocena:
5/5



Znacie ten jedwab? 
Czego używacie do zabezpieczania końcówek?


Balea, Mango Mambo, edycja limitowana - żel pod prysznic

• piątek, 13 czerwca 2014 33 Komentarzy


Dzięki wygranej w rozdaniu u Basi, miałam okazję przetestować nie tylko rosyjskie kosmetyki, ale i niemiecki, właśnie Balea. Strasznie byłam ich ciekawa, bo tyle się o nich słyszy, ze chce się je mieć.  Tak więc dziś pierwszy kosmetyk tej marki.


Balea, Mango Mambo - żel pod prysznic 



Co mówi producent? 

Najnowsza edycja limitowana. Żel pod prysznic o egzotycznym i soczystym zapachu dojrzałego w słońcu mango. Tropikalna nuta zamieni prysznic w tropikalną podróż do dalekich zakątków. Kremowa formula i neutralne dla skóry pH. Testowany dermatologicznie.
Zaaplikować na gąbkę, myjkę lub zwilżoną skórę. Spienić, następnie obficie spłukać. Nie spożywać.


 Moja opinia:
Bardzo się cieszę, ze miałam możliwość po raz pierwszy testować te kosmetyki. Zwłaszcza takie pachnące.  Żel otrzymujemy w plastikowej  butelce. Napisy się nie zdzierają, jest solidnie wykonana. Pod wpływem wody zdziera się na biała naklejka z polskimi napisami.  Wygodne otwarcie na 'klik'. Nie sprawia większych problemów z otwarciem, nawet mokrymi rękoma. Zapach jest świetny, Taki świeży i naprawdę orzeźwiający. Myślałam, ze taki będzie również pod prysznicem i po umyciu, niestety zapach jest bardzo krótkotrwały. Czuć go tylko przy myciu, po wytarciu ręcznikiem zapach niestety znika, a szkoda, bo skóra mogłaby naprawdę przyjemnie pachnieć. Żel się bardzo dobrze pieni i spełnia swoją funkcję myjącą. Nie podrażnia i nie wywołuje uczulenia. Chyba największą wadą tych kosmetyków jest ich dostępność, a raczej jej brak. Z tego co widać na naklejce, ten żel pochodzi ze strony cytrynowa  
Cena żelu to około 6zł, więc nie jest to dużo.
Myślę, że skorzystam z tej drogerii internetowej i zamówię kilka rzeczy tej niemieckiej firmy,



Zalety:
- opakowanie
- dobrze się pieni
- ładny zapach
- cena
- spełnia funkcję myjąca
- nie podrażnia



Wady:
- krótkotrwały zapach
- dostępność



Ocena:
4/5


Znacie ten żel? 
Jakie kosmetyki Balea polecacie? 


Saga nowości: Część I - kosmetyki + WYNIKI ROZDANIA

• środa, 11 czerwca 2014 44 Komentarzy


W ostatnim czasie pojawiło mi się trochę nowości. Właściwie, to trochę dużo. Tak odwlekałam dodanie ich tutaj, aż nazbierała się ich ogromna ilość. Dlatego też postanowiłam to podzielić na trzy części, by nie zanudzić Was jednym postem. Dzisiaj część I - kosmetyki!




Na pierwszy rzut idą pędzle wygrane w rozdaniu od RoseWholesale. Nie będę się o nich dużo rozpisywać, bo będzie o nich osobna recenzja. Powiem tylko, że jest to świetny zestaw!





Troszkę rzeczy do ciała:
- żel pod prysznic Luksja - fenomenalny zapach!
- balsam pod prysznic Eveline - miałam już wersję niebieską, byłam ciekawa tej 
- Kolastyna balsam brązujacy - nie przepadam za takimi balsamami, ale o nim trochę dobrego czytałam i postanowiłam spróbować
- Palmolive żel pod prysznic - zakup mojej mamy, ale podkradnę jej go. 


- Kojący balsam po depilacji - kupiłam go jako nowość w Rossmanie
- Pianka do golenia Isana - moja ulubiona


- Odżywka do paznokci Eveline 8in1 - na jakiś czas postanowiłam rozstać się z żelami, więc moje paznokcie  wymagają porządnego zregenerowania .
- Lovely, neonowy lakier strukturalny - w końcu dorwałam idealny odcień neonowego
- Zmywacz Cien - kupiony w Lidlu, w niskiej cenie. 
- Dwa lakiery + kawior - to część wygranej w rozdaniu na FB.
- Lakier Rimmel Rita Ora - upragniona mięta! 


- Garnier w kulce - dawno nie miałam antyperspirantu w takiej formie i postanowiłam sprawdzić
- Peeling do stóp Bebeauty - zupełna nowość u mnie, już niedługo recenzja


- Pomadki Baby Lips - fioletową dostałam od przyjaciółki, bo jej nie przypasowała, a różową kupiłam na promocji. 
- Tusz Lovely - w końcu udało mi się go kupić, czekał na mnie ostatni!
- Czarna kredka - to również jedna z części wygranej rozdania na FB.

Czekam jeszcze na zamówienie z Avonu, zamówiłam mgiełki i krem do rąk.
I to tyle jednej części sagi. Już niedługo kolejna część! ;)

A jak u Was zakupy? Wpadło coś nowego? 


A teraz czas na wyniki rozdania z RoseWholesale!
A jest nią...
Martyna9476!


Ogromne gratulacje! 
Czekam na wiadomość z adresem do wysyłki oraz numerem telefonu. ( adzii.asia@gmail.com)
Masz na to tylko 3 dni, potem losuję kolejnego zwycięzcę ;)




SZABLON BY: PANNA VEJJS