Eveline, Nail Therapy Professional, 8w1 Total Action, Skoncentrowana odżywka do paznokci

• środa, 29 października 2014 45 Komentarzy


Wieczór mam w końcu dla siebie! Czas relaksu, siedzę właśnie z maską na włosach i postanowiłam napisać post o paznokciach, tak inaczej


Eveline, Nail Therapy Professional, 8w1 Total Action, Skoncentrowana odżywka do paznokci



To kolejny produkt, z którym każdy miał do czynienia, albo gdzieś słyszał, czytał. 
U niektórych odżywka wywołuje uśmiech wdzięczności za odbudowanie płytki paznokcia a inni na jej widok się wzdrygają i za żadne pieniądze świata by jej nie chcieli. 
Dlaczego opinie na jej temat są aż takie skrajne? 



Zanim odważyłam się na jej zakup, przeczytałam naprawdę sporo o niej na blogach wielu dziewczyn. Słyszałam o niej opinie od znajomych, cioć, kuzynek, sąsiadek, każdy był zadowolony! Jednak w Internecie trafiłam na kilka mało pochlebnych recenzji, kiedy zobaczyłam zdjęcia szkód, jakie narobiła ta mała odżywka byłam przerażona. I co robić? Kupić? Zaryzykować? A jeśli mnie też to spotka? Jak to mówi moja mama kto nie ryzykuje ten nie ma. Więc kupiłam. 
Do odważnych świat należy!


Skład: 
 Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nirtocellulose, Phthalic Anhydride / Trimellitic Anhydride / Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Aqua, Fomaldehyde (2%), Acetyl Triethyl Citrate, Stearalkonium Hectorite, Adipic Acid / Fumaric Acid / Phthalic Acid/ Tricyclodecane Dimethanol Copolymer, CI77891, N-Butyl Alcohol, Citric Acid, Diamond Powder.


Odżywkę kupiłam w swojej osiedlowej drogerii za 13.50zł, ale ostatnio zauważyłam, że można ja dostać naprawdę wszędzie. W drogeriach, marketach, sklepach. 
Buteleczka mieści 11ml białej odżywki. Jest ona dodatkowo zapakowana w kartonik na których są wszystkie informacje, które opisują produkt, ale również ostrzegają przed skutkami ubocznymi i ukazują sposób użytkowania. Pędzelek jest mały, płaski, bardzo dobrze rozprowadza płyn po płytce, dociera do wszystkich kącików paznokcia.  


W składzie, nie bez przyczyny podkreśliłam formaldehyd. To właśnie ta substancja wywołuje te wszystkie nieprzyjemne sytuacje. Są osoby, które są na ten składnik uczulone. Niestety żyje się w takiej nieświadomości i większość osób dopiero przy używaniu tej odżywki się o tym przekonało. 
Substancja ta potrafi naprawdę spaskudzić paznokcie. Nie będę się rozpisywać na temat tej choroby, bo się na tym nie znam, a w Internecie jest (niestety) mnóstwo dziewczyn, które opisują swoją niemiłą przygodę z tą odzywką. 


Na szczęście ja, nie zaliczam się grona osób, którym ta odżywka zrobiłam krzywdę. A tego bałam się najbardziej, zwłaszcza, że jestem alergiczką i naprawdę wiele produktów mnie uczula. W przypadku tej odżywki było inaczej. 
Używam jej od 11 czerwca, wtedy właśnie pozbyłam się żeli i postanowiłam zadbać o swoje paznokcie właśnie z odżywką Eveline 8in1. Każda z Was, która miała kiedykolwiek żele na swoich paznokciach, wie w jakim są one stanie po ich zdjęciu. Płytka miękka, rozdwajająca się, w dodatku boli i nie wygląda ładnie.  Tak jak na zdjęciu niżej. 


Po miesiącu efekt mnie zszokował, zadziwił i uszczęśliwił! Moje paznokcie wreszcie wychodziły za linię poduszek! Długo miałam żele i byłam przyzwyczajona do długich paznokci i już mi ich brakowało. Używanie tej odżywki to była przyjemność. Szybko schnie, w dodatku ma mleczny odcień i pomalowane nią paznokcie wyglądają bardzo naturalnie i zadbanie. Taki troszkę udawany french.  Odzywka jest mega wydajna! Kupiłam ją w czerwcu, mamy koniec października a ja jeszcze troszkę mam! Jednak przy końcówce już mam problem z jej wydobyciem. 


Tu paznokcie po dwóch miesiącach stosowania, tutaj wyglądały po prostu pięknie, Były twarde, długie i lśniące. Nie rozdwajały się a długość paznokcia optycznie wyszczuplała dłoń




Nie posiadam niestety zdjęć z "dzisiaj", bo niedawno złamał mi się paznokieć i musiałam je wyrównać i znów mam króciutkie, ale w dalszym ciągu używam tej odżywki, paznokcie są twarde i zdrowo rosną. Pora kupić drugie opakowanie. 



Używałyście tej odżywki?
Jesteście zadowolone tak jak ja, czy niestety jesteście po tej drugiej stronie? 

Ziaja, Maska oczyszczająca kaolinowa z glinką szarą

• poniedziałek, 27 października 2014 43 Komentarzy

Mimo, że to dopiero koniec października, zaliczenia na uczelni ruszyły pełną parą. Tą notkę zaczęłam pisać w zeszły czwartek i nawet nie miałam czasu by jej dokończyć. Mam mnóstwo zaległości na Waszych blogach, wiec dodaje szybko swoje notkę i pędzę czytać Wasze nowości!


Ziaja, Maska oczyszczająca kaolinowa z glinką szarą



Maska kaolinowa z glinką szarą do skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej.
Zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. Glinka szara oczyszczająca - zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%), normalizuje pracę gruczołów łojowych. Kompleks proteinowo - cynkowy łączy właściwości antybakteryjne cynku i łagodzące protein. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody. Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry.
Prowitamina B5 aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Alantoina, pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek, skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania.
2 - 3 razy w tygodniu nałożyć na skórę twarzy i szyi grubą warstwę maski. Zmyć letnią wodą po około 10 - 15 minutach.



Ta maseczka jest doskonale znana większości z nas. Kiedyś bardzo często jej używałam, potem jakoś o niej zapomniałam. Jednak z pomocą przyszła niezastąpiona blogosfera i szybko mi o niej przypomniała. Ostatnimi czasy, zawsze jak chce coś kupić, mój Rossmann to wyczuwa i daje promocję akurat na to! No i kupiłam tą maseczkę w szalonej cenie 1zł. 




Nigdy nie miałam do czynienia z glinką w czystej postaci, jednak ostatnimi czasy na blogach jest jej po prostu pełno! I to we wszystkich kolorach. Jedyna jaka znam to glinka szara zawarta właśnie w tej maseczce.
Nikogo nie zdziwi jak powiem, ze maseczka jest koloru szarego? Więc tak, jest koloru szarego. Konsystencja idealna do rozprowadzania po skórze! Nie spływa z niej, nie pozostawia smug.
Jedno opakowanie wystarczy nam na 2-3 razy w zależności od tego ile maseczki nałożymy.
Maseczkę trzymałam na twarzy ok. 10-15 minut. W ten czas nie odczułam żadego napięcia czy uczucia ściągania twarzy. Maseczka również nie przemieniła się w suchą skorupę.




Ze zmyciem maseczki nie ma większego problemu. Pod wpływem ciepłej wody szybko schodzi z twarzy. Skóra po takim mini spa jest miękkie, gładka, bez podrażnień. Doskonale oczyszcza, redukuje nadmiar sebum i pozostawia skórę matową, gotową do nałożenia kremu i makijażu. 
Na zdjęciach przebijają jeszcze moje niedoskonałości, które w dalszym ciągu leczę, jednak teraz jest już o wiele lepiej, Zdjęcia robiłam jakoś 2 tygodnie temu, wiec skóra jest już w ciut lepszym stanie.








Znacie tą maseczkę? Polubiłyście się?
A jaka jest Wasza ulubiona maseczka do twarzy?




ShinyBox, Think Pink, Październik 2014

• czwartek, 23 października 2014 35 Komentarzy


Dopiero wróciłam do domu i odebrałam pudełeczko ShinyBox!  Pierwszy raz mam okazję mieć je w sowich rękach, wiec moja ekscytacja jest podwójna! Dzisiaj mała prezentacja zawartości :)



Tak prezentuje się zawartość pudełeczka.


Piękne kobiece ciało nie musi być szczupłe i nie musi mieć idealnych wymiarów. Najważniejsze jest, byś zaakceptowała swoje piękno i odpowiednio o nie zadbała. Dzięki zawartości pudełka ShinyBox THINK PINK odkryjesz na nowo swoją kobiecość i pokochasz swoje ciało. Kosmetyki październikowego pudełka ShinyBox pokreślą Twoje atuty i sprawią, że poczujesz się jeszcze bardziej atrakcyjna. 
Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi, dlatego też w tym szczególnym czasie zwrócimy Waszą uwagę na wiedzę związaną z czynnikami ryzyka i profilaktyką raka piersi. 


Pudełko zawierało 5 produktów, w tym aż 3 pełno wymiarowe!
 A mianowicie są to: 

- Biały Jeleń, hipoalergiczny płyn micelarny. Delikatnie oczyszcza skórę twarzy, wokół oczu i ust z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Nie powoduje szczypania ani łzawienia oczu. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Nie zawiera alergenów, parabenów, silikonów, barwików i alkoholu. ( 11.90zł/200ml)
- Paese, odżywka do paznokci. Zróżnicowana i szeroka gama odżywek marki Paese została przygotowana z myślą o paznokciach wymagających szczególnej pielęgnacji i odżywienia. (18.00zł/9ml)
- Yasumi, Clean&Fresh Silky Powder, Puder do codziennego oczyszczania skóry, idealny dla każdego rodzaju cery. Usuwa zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka. Nie wysusza i nie podrażnia skóry. (49.00zł/50ml)



W pudełku znajdowały się jeszcze dwa produkty:
- Norel, Żel ujędrniajacy biust. Preparat o konsystencji lekkiego krem-żelu, zalecany do codziennej pielęgnacji skóry biustu, szyi i dekoltu. Produkt działa jak naturalny lifting, sprzyja utrzymaniu jędrnej i napiętej skóry.  ( 50zł/250ml)
- Isadora Pomadka Perfect Moisture Lipstick. Kremowa pomadka dzięki zawartości olejków roślinnych intensywnie nawilża i pielęgnuje delikatną skórę ust, a zawarty w niej pantenol chroni usta przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych.  (55zł/4.5G)




Dodatkowo również w pudełku znalazły się dwie próbki olejków pod prysznic z Barwy Harmonii, oraz chusteczki zmywające lakier do paznokci marki JELID. 



Jestem strasznie zadowolona z zawartości pudełka i nie mogę się doczekać aż je przetestuje!
a Wy skusiłyście się na październikowe pudełeczko? 



Ziaja, Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania przeciw zaskórnikom

• wtorek, 21 października 2014 41 Komentarzy


Ziaja, Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania przeciw zaskórnikom 




Kto nie słyszał o nowej serii Ziaji z liściem manuka? Chyba wszyscy słyszeli!
Zdążyła już wejść nawet nowsza seria z liścia zielonej oliwki. 
Mimo, że seria zawiera kilka produktów, a Internet został oblężony zdjęciami i recenzjami tych produktów, długo zwlekałam i broniłam się przed ich zakupem.
Myślałam sobie, że po co mi jakaś tam pasta, krem czy tonik. Przecież i tak mi nic nie pomoże a nie mam ochoty wydawać kolejnych pieniędzy w błoto. 
Jednak, gdy przeczytałam ponad 15 pozytywnych recenzji na temat tej pasty, stwierdziłam, ze zaryzykuje. Ułatwił mi to jeszcze Rossman, dając promocję na te produkty i pastę nabyłam w cenie 5zł 



Jak na produkty Ziaji przystało, opakowanie skromne, bez zbędnych rysunków, grafik itp. 
Ostatnio najprostszy wygląd kosmetyku najszybciej trafia w moje serce. 
Pasta mieści się w w 75ml miękkiej tubce z otwarciem na klik. Bardzo proste - kolejne otwarcie, dzięki któremu nasze paznokcie są bezpieczne. 


Konsystencja pasty nie jest zbita, po złączeniu z  wodą, staje się jeszcze bardziej rzadka co zdecydowanie ułatwia rozprowadzenie jej na twarzy. Pasta jest biała i zawiera białe oraz niebieskie granulki. Moja twarz jest bardzo podrażniona, zaognił mi się trądzik przed puder Balea i jestem na etapie leczenia go. Bałam się użyć tej pasty jak zobaczyłam jej konsystencję, czy nie zaogni mi jeszcze bardziej podrażnionej cery. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Pasta oczyszcza skórę, po stosowaniu pasty ok. 3tyg rano i wieczorem zauważyłam zmniejszenie zaskórników zwłaszcza w okolicy nosa.


Twarz po umyciu jest lekko ściaginięta, nie wysusza ona skóry, jednak użycie kremu jest wskazane. 
Po nałożeniu kremu, skóra jest przygotowana do zrobienia makijażu. 
Twarz jest również bardziej rozświetlona i gładka. 
Jeśli chodzi o wydajność, to po ok. tych trzech tygodniach stosowania jeszcze mam jej 1/4 opakowana, więc jest okej! Zwłaszcza za cenę 8zł w cenie regularnej. 




Miałyście już tą pastę czy nadal zastanawiacie się nad jej zakupem?
Jaki produkt do oczyszczania twarzy na co dzień stosujecie? 




Dzisiaj dowiedziałam się również, że dostałam wybrana do przetestowania najnowszego pudełka ShinyBox!  Strasznie się cieszę i nie mogę się doczekać, kiedy je otworzę!


Balea, Dusche&Creme - żel pod prysznic Limette&Aloe Vera

• niedziela, 19 października 2014 35 Komentarzy


Jak widzicie na blogu zawitało trochę zmian, W końcu było trochę czasu by to wszystko ukończyć.
Jestem bardzo zadowolona z efektu! Dzisiaj kilka słów o kolejnym żelu pod prysznic dobrze wszystkim znanej firmy Balea.


Chyba nie ma osoby, która by jak nie używała tych zeli to je chociażby spotkała na jakimś blogu.  Są one już tak popularne w Polsce, ze każdy z niecierpliwością czeka na otwarcie drogerii DM u nas!
Produkty Balea są dostępne w niemieckich drogeriach w wielu krajach, niestety nie u nas. 


Żel mieści się w standardowej dla tych produktów butelce, zawsze w żywych kolorach. Miałam już kilka żeli tej firmy i jeszcze kilka mam w zapasie. Szata graficzna w tych żelach zawsze mnie przyciąga, mimo, że wszystko jest po niemiecku, ale jest ona prosta i przyjemna dla oka. 
Bardzo dobre otwarcie na klik, z wyżłobieniem na palce, by nie uszkodzić paznokci. 

Konsystencja jest lejąca, koloru żółto-zielonego. Jak wszystkie żele tej firmy, pienią się ogromnie! I to w nich uwielbiam. Kąpiele z tymi żelami to przyjemność nie tylko dla ciała, ale również i dla duszy. Żel dobrze myje, nie podrażnia i nie uczula. Pozostawia skórę gładką i miękką w dotyku.
Zapach czuć jeszcze przez kilka godzin, nie jest on jednak duszący. 
Zapach tego żelu to limetka i aloes. Teoretycznie powinno pachnieć delikatnie. 
A tymczasem, zapach tego żelu przypomina męski zapach. Taki jak w żelach pod prysznic dla mężczyzn lub perfumach. 


Wydajność żelu jest spora, jednak ja w połowie opakowania przestałam go używać i przejął go mój chłopak, do niego ten zdecydowanie bardziej przemawiał niż do mnie. 
Bardzo go sobie chwalił. 



Jak już wspomniałam wadą produktów Balea jest ich mała dostępność.
Można je kupic na różnych stronach internetowych wiadomo, ale jednak ja jestem zwolenniczką poznania zapachu przed zakupem. 
Ich cena w DM to 0.99Euro. 




Znacie ten żel Balea?
Czego Wy używacie na co dzień? jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk pod prysznic/do wanny? 


Balea Young, Soft&Care - puder w kompakcie

• czwartek, 16 października 2014 43 Komentarzy


Moja karnacja jest bardzo jasna, kiedyś myślałam, z jaśniejszej mieć nie można, jednak widzę, ze z czasem się zmienia i nabiera troszkę innego kolorytu.  Często jednak miałam problem ze znalezieniem pudru, w odpowiednio jasnym odcieniu. Będąc pierwszy raz w życiu w DM, razem z Klaudią (ona również ma jaśniutką karnację) znalazłyśmy puder z Balea Young w idealnym odcieniu! No to wzięłyśmy. Czy się sprawdził? Czytajcie dalej! ;)


Balea Young, Soft&Care - puder w kompakcie 


Balea Young to seria produktów przeznaczona dla skóry młodej z problemami jakimi większość się boryka. Puder ma trzy odcienie, ale różnica miedzy każdym z nich jest niewielka. Najjaśniejszy, czyli ten co ja mam, to nr 03, odcień sand. 
Puder ma dołączoną gąbeczkę, jednak ja nie lubię takiej formy aplikacji tego kosmetyku.
Preferuje pędzel. 
Puder dobrze wnika w pędzel i rozprowadza się po twarzy, niestety tworzy straszne "zamieszenie" w powietrzu i brudzi ubrania, zwłaszcza czarne. 



Puder ma skłonność do przesadzonego efektu zmatowienia skóry o odznaczania suchych skórek. 
Wtedy skóry przestaje wyglądać naturalnie, co jest zamiarem każdej kobiety robiącej sobie makijaż. 
Jeśli chodzi o wydajność, to jest spora przez to, ze nie trzeba go dużo, by zmatowić skórę. 
Odcień bardzo dobrze stapia się ze skórą.
Nie pamiętam niestety dokładnie jego ceny, ale było to coś ok. 2euro, czyli 8-9zł, więc nie jest to dużo.


Niestety puder ma też wady. A właściwie jedną, największą.
Chyba mnie uczulił. Używanie tego pudru spowodowało okropny wysyp niedoskonałości na mojej twarzy i szyi. 
Do tej pory nie mogę się tego pozbyć i walczę już długo czas.
Jestem strasznie zaniepokojona tym faktem, bo moja cera wyglądała już na prawdę względnie, a teraz zaczynam od nowa i to z o wiele gorszym początkiem. 


Nie wiem czy mam aż tak wrażliwą cerę, czy mam uczulenie na jakiś składnik, bo u Klaudii nic takiego nie miało miejsca i jest zadowolona z używania tego pudru, więc to co mi zostało trafia w jej ręce, bo mnie aż boli jak na niego patrzę. 



Znacie serię Balea Young?
Jakiego pudru na co dzień Wy używacie?
Piszcie swoje typy, chętnie się dowiem :)


Golden Rose Velvet Matte lipstick nr 21

• wtorek, 14 października 2014 45 Komentarzy



 Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moja drugą matową pomadkę z serii Golden Rose Velvet Matte w kolorku typowo jesiennym.



Golden Rose Velvet Matte lipstick nr 21


Co mówi producent?
Pomadka do ust Velvet Matte tworzy na ustach aksamitne matowe wykończenie. Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach. Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz witaminie E dodatkowo odżywia i nawilża usta. Paleta zawiera 20 odcieni od klasycznej czerwienie po odcienie nude. Produkt nie zawiera parabenów i jest testowany dermatologicznie.
Cena: max. 10.90zł 



Mam jeszcze jedną z tej serii, nr 07. TUTAJ O NIEJ.  Tamta ma odcień delikatnego różu. Chciałam jakaś mocniejszą pomadkę, by trochę pasowała mi do mojej rudości. Wybrałam oczywiście z serii GR matową o odcieniu 21.  Prawdę mówiąc, myślałam, ze będzie jaśniejsza. 
Kupiłam ją w mojej osiedlowej drogerii za 9.90zł .




Pomadka ma dużą pigmentację, bardzo dobrze pokrywa usta, nie potrzeba wielu warstw. Nie prześwituje.  Nie jest ona jednak w 100% matowa, ma delikatną lśniącą powłokę. 
Pomadka jest bardzo kremowa i z łatwością wypełnia usta kolorem. 


Matowa pomadka z Golden Rose to prawdziwy fenomen matowego wykończenia na ustach. 
Mat ma to do siebie, że wysusza, w tej pomadce nie ma o tym mowy. Mam wrażenie, że usta są nawet nawilżone.  
Pomadka jest również bardzo trwała. Pomalowane usta rano, po wielu godzinach wyglądają  bez dużego uszczerbku, bo jak już pomadka się zmazuje to schodzi po całości, nie robi plam. 



Czy mi pasuje? Sama nie wiem. Mam naprawdę do niej mieszane uczucia i rzadko  jej używam,
A Wy co o niej myślicie? 



Przyznajcie się ile matowych pomadek macie w sowich zapasach?
Czy jednak wolicie błyszczące wykończenia?





SZABLON BY: PANNA VEJJS