Lovely, Curling Pump Up, maskara podkręcająca i unosząca rzęsy + WYNIKI ROZDANIA

niedziela, 30 listopada 2014 50

Na pewno nie będę pierwsza z recenzja tego tuszu, bo chyba nie ma osoby, która by go nie znała. Wiele raz przechodziłam obok niego obojętnie i nie wierzyłam, ze  w takiej małej żółtej buteleczce za niecałe 10zł może kryć się taka siła tuszu do rzęs! Blogerki skutecznie przekonują do zakupów i nie żałuję, ze się skusiłam!


Lovely, Curling Pump Up, maskara podkręcająca i unosząca rzęsy




Tusz stał się hitem blogosfery teoretycznie nie dawno.  Kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z blogiem, jeszcze o nim nie słyszałam, choć wiedziałam, ze ma swoje miejsce na półce w Rossmanie. 
Moje rzęsy nie są szczególnie wymagające jeśli chodzi o tusz. Poza tym mam małe oczy, opadającą powiekę i do tego nosze okulary i przeważnie moje rzęsy giną, więc jak dla mnie bez sensu jest wywalanie mnóstwa pieniędzy na tusz, którego efekt i tak będzie nie widoczny.





Tusz mieści się w żółtej, od razu rzucającej się w oczy tubce z niebieską czcionką. Może dlatego wcześniej mi umknął, bo szukałam opakowań kobiecych, połączeń srebra, złota, jakiegoś fikuśnego kształtu, no a przecież nie oto chodzi. Tusz ma dobrze malować rzęsy, a nie dobrze wyglądać dzięki opakowaniu. Tusz ma pojemność 8 ml i jest bardzo wydajny.  Jest on dostępny jedynie w Rossmannie, za nie całe 10zł 




Pierwsze co jest najważniejsze dla mnie przy wyborze tuszu, to szczoteczka. Musi być silikonowa i wielkością zbliżona do mojego oka. Uwierzcie, że to nie łatwe zadanie. Miałam w swoim życiu trochę tuszy a te, które mnie w pełni zadowoliły mogę policzyć na palcach jednej ręki. Ten tusz ma swoje miejsce w tej piątce. 
Żółty cud od Lovely ma idealną, mocną czerń. 



 

Tusz bardzo dobrze radzi sobie z rozczesaniem, pogrubieniem, wydłużeniem i uniesieniem rzęs. 
Czasami zdarza się, że przy nakładaniu pierwszej warstwy, lekko się odznacza na górnej powiece, jednak bez problemu można go zetrzeć. Nie oznacza to jednak, że tusz się szybko ściera. Wytrzymuje na rzęsach cały dzień, bez poprawek. Nie osypuje się, nie odznacza i nie ma tzw. efektu pandy. 
Moja Asia, która ma piękne rzęsy, od dłuższego czasu używa tuszu z Loreal i jest z niego bardzo zadowolona, bo mówi, ze daje jej taki efekt jakiego oczekuje, ale jak spróbowała tuszu z Lovely, była zachwycona i nawet stwierdziła, że jest bardzo podobny do tego z Loreal.

Tak więc, czy warto inwestować w tusz za 50-60zł, 
jak podobny efekt da nam tusz za niecałe 10zł? 






Testowałyście ten tusz? Sprawdził się u Was?
Jakiego tuszu używacie na co dzień? 



_________________________________________________

Wczoraj zakończyło się rozdanie z archiwalnym pudełkiem ShinyBox.
Z wielką przyjemnością ogłaszam, że pudełko trafia do:



Kochana ogromnie gratuluję i bardzo się cieszę, że pudełko trafi do Ciebie :)
Czekam na mejla z danymi do wysyłki :) 
Masz na to 3 dni. 



CZYTAJ WIĘCEJ »

Rexona Women, Shower Clean Fresh, czyli jak po raz pierwszy zawiodłam się na Rexonie

piątek, 28 listopada 2014 28

Jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji, zawsze bardzo lubiłam Rexonę, nigdy mnie nie rozczarowała i była dla mnie niezawodna. Niestety trafił mi się jeden gagatek.


Rexona Women, Shower Clean Fresh



Moja skóra pod pachami nie wymaga kosmetyków zapobiegających wysokiej potliwości. Mam wrażenie, że ten okres mam już za sobą. Teraz wystarczy mi naprawdę zwykły antyperspirant. Głównie stosuję właśnie formę sprayu, czasami kulkę, ale dawno nie stosowałam sztyftu i tak właśnie skusiła mnie ta Rexona. 




Standardowy dla Rexony sztyft, 40ml plastikowy. Bardzo poręczny i nie zajmuje dużo miejsca w kosmetyczce czy torebce. Pokrywka trzyma się dobrze, nie zsuwa się, nie spada, więc bez obawy, ze sztyft się nam zabrudzi czy zakurzy od czegoś. Sztyft jest wysuwany, działa bez problemu. 




Sztyft tam sobie jest biały, zbity, ma konsystencję bardzo zbitego kremu, który po kontakcie ze skórą się ściera, kruszy, łamie albo odpada w formie płatów. 
Sztyft nie podrażniał skóry pod pachami, nawet po depilacji, bardziej raził ten plastik, bo niby się wysunęło sztyft wysoko, a i tak ten plastik dotykał skóry. I to już mi przeszkadzało




Zapach sztyftu był delikatny, słabo wyczuwalny na skórze. Po godzinie, może dwóch już nie było czuć go zupełnie. Pozostawał jedynie nieprzyjemny zapach potu. A jednak tego wymagam od antyperspirantu, żeby maskował ten brzydki zapach jakimś przyjemniejszym. Niestety nie w tym przypadku. 




Największą wadą i zmorą tego produktu, były białe ślady na ciemnych rzeczach. Rany, używanie tego sztyftu, to była jakaś katastrofa. Wybierając się na uczelnie, musiałam przebierać ze chyba z trzy razy. No myślałam, ze szału dostanę! Zużyć ten produkt, to była istna męczarnia. 




Miałyście do czynienia z tym sztyftem? 
Jakiego Wy używacie na co dzień? 

CZYTAJ WIĘCEJ »

Balea, peelingujacy żel pod prysznic o zapachu mandarynki i pomarańczy

środa, 26 listopada 2014 35

Laptop jednak został ze mną w domu. Zorientowałam się, ze skończyła mi się gwarancja, a mimo, że mam ubezpieczanie, musiałabym zapłacić za naprawę, więc postanowiłam sama sobie z tym poradzić.
Dzisiaj kolejny produkt od Balea!

Balea, peelingujacy żel pod prysznic o zapachu mandarynki i pomarańczy


Co mówi producent? 
Balea żel pod prysznic, który rozpieszcza zmysły egzotycznym zapachem mandarynki, pomarańczy. Żel nadaje skórze gładkość i miękkość w dotyku, a peeling złuszcza delikatnie zanieczyszczenia i martwe komórki skóry. Żel pod prysznic nawilża skórę i chroni ją przed wysychaniem. Ma wspaniały, świeży zapachŻel Balea przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji dla wszystkich rodzajów skóry. Rozkoszuj się  prysznicem w egzotycznym rytmie każdego dnia.
Utrzymuje naturalne PH skóry.





No i kolejny zakup z DM. Nie będę się zbyt długo rozwodzić, tylko szybko i na temat! 
Teoretycznie jest to żel/peeling pod prysznic. Ja nie znając niemieckiego i zbyt dobrze słowackiego, brałam produkty w ciemno, a jak zobaczyłam na tubce napis "peeling" to bez wahania wrzuciłam go do koszyka. Zapach mi się spodobał, wiec wszystko było na tak, Niestety tylko na początku. 




Żel mieści się w miękkiej tubce z plastikowym otwarciem typu klik. Niestety w tym przypadku to otwarcie to katastrofa. Jest okropnie twarde i połamałam sobie na nim trzy paznokcie. Męczyłam się strasznie, by pod prysznicem otworzyć tubkę. Naprawdę szło dostać szału! 
Konsystencja średnio gęsta, koloru perłowo pomarańczowego z drobinkami. A drobinek może 10 na całe opakowanie. Dlatego tu jest ten paradoks peelingu. Stąd również nazwałam go żelem peelingującym. 




Jeśli chodzi o zapach, na początku mi się podobał, słodki, miły zapach. Jednak jak przyszło do umycia nim ciała, zapach stał się dla mnie nie do zniesienia. Był strasznie duszący, słodki i mdły.
Wykończenie tego opakowania to była masakra!
Żel nie pienił się również jakoś wybitnie mocno, jednak jak ktoś nie lubi masy piany to będzie zadowolony. 
Drobinki w żelu są bardzo delikatne, nie podrażniają no i słabo sobie radzą ze starciem naskórka. 
Osobom lubiące mocne zdzieraki, go nie polecam. 





 Miałyście kiedyś do czynienia z tym żelem?
Macie swojego ulubieńca na relaks?
Jakiego żelu używacie obecnie? 
CZYTAJ WIĘCEJ »

Bebeauty,Transparentny puder matujący nr 01

niedziela, 23 listopada 2014 30
Osoby o jasnej karnacji rozumieją problem odnalezienia pudru o jasnym tonie, który nie będzie wpadał zbytnio ani w róż ani w żółć. Jest to problem ogromnej wagi. Ciągle szukam swojego ideału i próbuję wielu różnych pudrów. Jakiś czas temu trafiłam w Biedronce na puder matujący w dwóch odcieniach, postanowiłam zdecydować się na odcień 01.

Bebeauty,Transparentny puder matujący nr 01


Firmę Bebeauty poznałam dzięki Biedronce a mianowicie dzięki płynowi micelarnemu, który zrobił i w dalszym ciągu robi ogromną furorę w blogosferze.  Tak więc, jak zobaczyłam, nowości z tej firmy byłam bardzo ciekawa czy sprawdzą się równie dobrze jak owy micelek. Cena za ten puder nie była szczególnie wygórowana, bo kosztował tylko 9.99zł. I takim oto sposobem trafił do koszyka i szybko popędziłam do kasy, by się zbyt szybko nie rozmyślić. 




Opakowanie na pierwszy rzut bardzo mi się spodobało. Przyciągnęło moja uwagę, a to już połowa sukcesu. Okrągłe, matowe opakowanie wykonane w bardzo prostym stylu. Jedynie białe napisy prezentujące firmę i rodzaj produktu. Jestem na tak!




Były dostępne jedynie dwa odcienie, jednak nie różniły się one od siebie jakoś wybitnie mocno. Zdecydowałam się jednak na odcień jaśniejszy i to było dobre posuniecie. 
Do pudru dołączona jest biała, bardzo delikatna i miękka gąbeczka oraz jest wbudowane lusterko. I to mi się bardzo podoba w pudrach. Zaoszczędzamy miejsce w kosmetyczce. 




Kolorek jest idealny Moja cera jest jasna, jednak nie jest to odcień porcelany. Puder świetnie matuje cerę, zwłaszcza w strefie T, która błyszczy się u mnie bardzo często. Puder nie wysuszał, nie podrażniał, radził sobie nawet z kryciem niedoskonałości, których "nie ogarnął" podkład. 




Jeśli chodzi o wydajność to określiłabym ja jako średnią, bo mimo, że matowił dobrze, to w ciągu dnia wymagał jednak kilku poprawek. No i trzeba z nim uważać, by nie przesadzić, bo wtedy ten mat przestaje wyglądać naturalnie i wyglądamy jak lalka. 
Niestety od momentu kupienia go w Biedronce, wiecej go tam nie widziałam. 
Widziałam jedynie u kilku dziewczyn, że w Biedronkach pojawiła się tzw. "Strefa Piękna" i może tam ten puder ma swoje miejsce. 



Znacie ten puder? 
Jakiego pudru na co dzień Wy używacie? 





P.S. Dziewczęta, ostatnimi czasy mój laptop zaczął odmawiać mi trochę posłuszeństwa i jestem zmuszona oddać go do naprawy. Nie mam pojecia ile im to zajmie, ale mam nadzieję, że szybko, bo nie ejstem w stanie funkcjonować w pełni bez laptopa. 
Wrócę najszybciej jak tylko to możliwe! :*


CZYTAJ WIĘCEJ »

ShinyBox listopad 2014: Pudełko Pierwsza Klasa by Pewex!

piątek, 21 listopada 2014 35
Mam aktualnie w swoim życiu trochę trudny i zaganiany okres i nie mam czasu na nic. Tęsknie za ta regularnością blogowania i chciałabym do tego wrócić! Mam nadzieję, ze niedługo juz się wszystko wyklaruje i będzie jak dawniej :)
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić listopadowe pudełeczko ShinyBox, które jest naprawdę rewelacyjne! 



Pudełeczko w tym miesiącu zdecydowałam się zamówić sama. ShinyBox tak skutecznie zachęcał do kupna, ze uległam ale w ogóle nie żałuje! Czekałam cierpliwie do dnia dostawy i starałam się nie wchodzić na Facebooka, by nie zepsuć sobie niespodzianki i nie zobaczyć co dziewczyny znalazły w pudełeczku. Było ciężko, ale dałam radę! Na pierwszy rzut bardzo spodobała mi się grafika pudełeczka. Dwa moje ulubione kolory, takie kobiece i kojarzące się z Pewexem.  
A co z zawartością? 



Zawartosć jeszcze lepsza niż samo opakowanie! Chociaż przyznaję, dwa produkty, które się tu znalazły, nie są dla mnie, bo ich nie używam i bardzo chętnie je sprezentuje mojej przyjaciółce Asi. 
W pudełku znajdowało się 6 produktów, wszystkie pełnowymiarowe, w tym trzy nowości kosmetyczne. 



BANIA AGAFII, Balsam do włosów: Aktywator Wzrostu - Kosmetyk zawierajacy 100% naturalnych składników. Nawilża i przywraca włosom naturalną siłę, zdrowy blask i elastyczność. Wygładza włosy, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie. Kraj pochodzenia: Federacja Rosyjska.  6zł/100ml

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu! Dużo się o nim naczytałam i chciałam go wypróbować!


NU, Nail Care Polish Remover, pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczkach. - Pierwszy kosmetyk, który pielęgnuje paznokcie oraz skórę wokół nich podczas zmywania lakieru, pozostawiając je lekko natłuszczone oraz błyszczące. Doskonały do użycia zawsze i wszędzie, z uwagi na wygodną formułę podania w pachnącej chusteczce.  19zł/kartonik

Tego produktu jestem ciekawa bardzo! W październikowym pudełeczku znalazłam dwie chusteczki od Jelid, ale kompletnie nie zdał on u mnie egzaminu. 



ORGANIQUE, Złoty peeling cukrowy z ekskluzywnej linii Eternal Gold. - Peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek. Dzięki niemu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. 68zł/200ml 

Uwielbiam peelingi pod każdą postacią i cieszę się, ze w pudełku nie znalazłam masła, bo bym go nie zużyła. Z tej firmy nic nie miałam, więc tym bardziej się ciesze, że będę miała możliwość ją poznać. Zapach i konsystencja jest równie cudna!



APC, 5 osobnych cieni do powiek w kuleczkach. - Delikatne kolory cieni z połyskiem idealnie nadają się do wykonania dziennego makijażu. Stosować je można również można do rozświetlania części powieki lub kącika oka. Łatwe w aplikacji, gwarantują trwałość makijażu. W ofercie producenta cienie dostępne są do zakupu pojedynczo.  65zł/5 sztuk


I to własnie jeden produkt, który trafia do Asi. Cienie sa przepiękne. Mają piękne kolory i są mocno na pigmentowane. Ja cieni nie używam, nosze okulary, do tego mam opadająca powiekę i makijażu oka u mnie praktycznie nie widać. A Asia na pewno skorzysta i mam nadzieję, będzie zadowolona. 





JOKO, Baza pod cienie - Bazy o neutralnym kolorze i delikatnej, kremowej konsystencji gwarantuje trwałość makijażu oka oraz eliminuje efekt zbierania się nadmiaru pigmentów w załamaniach powiek. Zawiera kompleks witamin A,E i F, oraz naturalny olej z krokosza barwielskiego. 23zł/5g

A to drugi produkt, który na półce by się tylko kurzył. Nie używam cieni, to również baza nie jest mi potrzebna. 



MARIZA, Peeling do ust - Bogaty w odżywcze oleje roślinne peeling, zapewnia ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Delikatnie złuszcza martwy naskórek, pozostawiając usta gładkie i miękkie. 10zł/10ml

Peelingu o ust nigdy nie stosowałam, więc jestem bardzo ciekawa tego. Zapach ma świetny, taki orzeźwiający. Na tą porę roku na pewno się przyda, bo wiatr potrafi konkretnie wysuszyć. 


_____________________________________

I tak się oto prezentuje listopadowe pudełeczko!
Któraś z Was je zamówiła? 
Jeśli jesteście nim zainteresowane możecie je nabyć tutaj KLIK
Ja szczerze je polecam, bo po pierwsze opłaca się cenowo, a po drugie produkty to naprawdę pierwsza klasa!



CZYTAJ WIĘCEJ »

Nowości października i listopada.

sobota, 15 listopada 2014 76

Zdałam sobie sprawę, ze dawno już nie pokazywałam moich nowości. Poczekałam troszkę, aż się uzbiera godna pokazania grupa kosmetyków i dziś przychodzę z postem chwalipięty!



BALEA


Te kosmetyki przywiózł mi już jakiś czas temu Jacek z Niemiec. 
Zrobił mi tym ogromną niespodziankę i nawet wiedział co bym chciała! Wybrał szampon z odżywką x2,( jeden szampon w łazience), balsam pod prysznic - pachnie fenomenalnie! No i dwa żele pod prysznic z edycji limitowanej! 

WYGRANA W ROZDANIU


Właśnie wczoraj dotarła do mnie wygrana w rozdaniu u Agnes. 
Jest to naprawdę ogromna wygrana! Większość kosmetyków jest dla mnie zupełną nowością a kilka znam i bardzo lubię!


To druga część wygranej, ale rozdzieliłam ją, bo to trafia do Asi. Kilka rzeczy otrzymała już moja mama i otrzyma jeszcze Klaudia. Lubię się dzielić :)

HEBE


Suchy szampon Batiste, bardzo dobrze każdemu znany. Odkąd w nowej galerii jest Hebe, jestem tam częstym gościem i w końcu mogę się zaopatrzyć w kosmetyki, których nie ma w Rossmanie czy Naturze.  14.99zł 
Płyn micelarny z Nivea, nie był planowanym zakupem, ale przy kasie Pani zaproponowała, w ramach promocji, kosztował 4.99zł! Więc się skusiłam na wypróbowanie. 
Krem CC od Eveline, mój pierwszy krem CC i jestem nim oczarowana. Poleciła mi go Pani w Hebe podczas wykonywania próbnego makijażu. Świetnie zakrywa zaczerwieniania i nadaje się jako baza pod podkład. 17.99zł 
Kultowy Revlon Colorstay. W końcu na promocji zdecydowałam się go kupić. Bardzo mi się podoba, że w Hebe są Panie, które pomogą dobrać odpowiedni odcień, bo ja miałabym z tym problem i planowo chciałam wziąć ciemniejszy.  Jeśli lubicie ten podkład albo chciałybyście go spróbować to do końca grudnia jest na Niego promocja i kosztuje 39.99zł 

ROSSMANN


Nowość od Garniera kupiłam za 9.99zł, w celu oczywiście przetestowania czy poradzi sobie z moimi włosami. Mogę zdradzić, że radzi sobie :) 
Perfum C-Thru, miałam próbkę tego zapachu w Cosmo i bardzo mi się spodobał i kupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Piękny, kobiecy bardzo subtelny zapach, który długo się utrzymuje. 19.99zł 
Tusz z Lovely to mój stały bywalec od kilku miesięcy. Bardzo się z nim polubiłam i daje efekt, jakiego oczekuję. 9.49zł 
Dwa tusze Eveline, złoty i srebrny kupiłam w ramach promocji 1+1. Złoty kupiła kilka dni wcześniej Asia i również postanowiłam go sprawdzić. Będzie noka porównawcza na pewno :) 14.99zł 
Puder Manhattan, mam pierwszy raz, a szukałam czegoś co zmatowi moją skórę i nada jej fajny kolorek. Spodobało mi się duże opakowanie no i bardzo lubię sypkie pudry. Zobaczymy czy warto. 29.99zł. 
Do pudru z Manhattan dobrałam sobie drugi puder tym razem z Rimmel Stay Matte. Bardzo długo używałam podkładu z tej serii i był dobry, więc postanowiłam spróbować i pudru. Ciężko znaleźć dość jasny odcień, a tu trafiłam idealnie.  25.99zł 

SASZETKI 


Truskawki w płatkach na oczy! Zakupione w Biedronce za 4.99zł. Raany, dziewczyny, jak one paachną! Są fenomenalne. Idealne na domowe Spa!
Maseczkę z Bielendy dostałam gratis w ramach zakupów w Hebe
Maseczka rozgrzewająca od Eveline, Kupiłam w promocji za 1.49zł w Rossmannie. Nigdy nie miałam maseczki rozgrzewającej, więc ciekawość wygrała i wpadła do koszyka.


No przyznaję, trochę się tego nazbierało, ale przeważnie kupowałam pojedynczo. jakbym miała kupować wszystko razem to przy kasie bym chyba na zawał zeszła!
Jakiś kosmetyk jest Wam znajomy?  Może jest waszym ulubionym albo znienawidzonym? 


CZYTAJ WIĘCEJ »

Balea, 2 minutowa kuracja do włosów farbowanych o zapachu grejpfruta i moringa

środa, 12 listopada 2014 38
Witam Was w środowy poniedziałek! Tak to by tydzień mógł się zaczynać! 
Trochę wolnego dobrze mi zrobiło, jednak na powrót na uczelnie musiało mnie złapać jakieś choróbsko. Boli mnie głowa, zaczyna gardło i robi się nie fajnie.. 
Produkt, który chcę Wam dzisiaj przedstawić pochodzi z DM i kupiłam go pod wpływem pięknego zapachu. Czy się sprawdził? Zapraszam!


Balea, 2 minutowa kuracja do włosów farbowanych i zapachu grejpfruta 



Kilka słów producenta:
Odżywka zawierająca ekstrakt z czerwonej pomarańczy a także kompleks witamin B3 i B5 nadaje włosom gładkość, odbudowuje ich strukturę, pozostawiając je elastyczne, błyszczące, łatwo rozczesujące się. Pozostawia piękny zapach czerwonych pomarańczy. Odżywka wymaga spłukiwania. Produkt wegański, przebadany dermatologicznie, bez silikonów. Pojemność opakowania 300 ml



Skład: 
AQUA · CETEARYL ALCOHOL · DISTEAROYLETHYL HYDROXYETHYLMONIUM METHOSULFATE · BEHENTRIMONIUM CHLORIDE · ISOPROPYL PALMITATE · DICAPRYLYL ETHER · PANTHENOL · CETRIMONIUM CHLORIDE · LIMONENE · CITRIC ACID · SODIUM BENZOATE · PARFUM · ISOPROPYL ALCOHOL · HEXYL CINNAMAL · NIACINAMIDE · ALCOHOL · LINALOOL · BENZOPHENONE-4 · ETHYLHEXYL SALICYLATE · MORINGA PTERYGOSPERMA SEED OIL · BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE · CITRUS SINENSIS FRUIT EXTRACT · BIS-ETHYLHEXYL HYDROXYDIMETHOXY BENZYLMALONATE



Piszę już entą notkę o produkcie Balea, który kupiłam podczas wakacji w DM i patrzę na teraz na szafkę, a tam jeszcze tak mnóstwo rzeczy czeka na swoją kolej! Nie wiem kiedy ja to Wam wszystko pokaże! Już niedługo będziecie mieli dość Balea i DM!
Ale! Dzisiaj produkt, który zawojował moimi włosami i ich pielęgnacja! Wzięłam tą odżywkę, bo po pierwsze spodobało mi się opakowanie, takie pomarańczowo-rude, jak moje włosy, no i zapach! Piękny, aromat owoców! Musiała być moja. 




Odżywka mieści się w 300ml miękkiej tubce stojącej na głowie z otwarciem typu "klik"
Tubka jest naprawdę miękka! Wystarczy lekko nacisnąć, by wydobyć odżywkę ze środka. Przychodzi to naprawdę z łatwością.  Jej konsystencja jest koloru białego średnio gęsta. Bardzo dobrze rozprowadza się po włosach, nie spływa, nie pozostawia też nieprzyjemnych grudek. 
Zapach jest przecudowny! Czuć go od razu po otworzeniu tubki. Do tego bardzo długo utrzymuje się na włosach, jest to delikatny, nie duszący zapach, jednak wyczuwalny


Kuracja teoretycznie jest 2 minutowa. Ja jednak od czasu do czasu lubiłam przetrzymać ją nawet do pół godziny. Nawet wtedy odżywka zostawała na swoim miejscu, nie spływała a zapach unosił się w powietrzu. 




Odżywka nadała włosom blask, miękkość i gładkość. Rozczesywanie ich nie było problemem, szło "jak po maśle". W dodatku włosy po wysuszeniu nadal pachniały tą odżywką! Jestem oczarowana tą odzywką! Co najlepsze, mój TŻ podczas delegacji w Niemczech zrobił mi małe zakupy w DM i wziął właśnie tą maskę zupełnie nieświadomie! Tak więc, mam jedno opakowanie jeszcze w zapasie!





A tak prezentują się moje włosy po użyciu tej odżywki na drugi dzień. Widzę, ze włosy ewidentnie proszą o podcięcie. Pora wygospodarować trochę więcej czasu dla siebie!






Znacie tą odżywkę do włosów? 
Jakiej odżywki Wy używacie?
 Macie swoją ulubioną czy lubicie eksperymentować? 




CZYTAJ WIĘCEJ »