Ulubieńcy kosmetyczni 2014 roku!

środa, 31 grudnia 2014 42



I tak oto rok 2014 dobiega końca. Nie mam pojęcia, kiedy ten czas zleciał. Ten rok był dla mnie trudny, wiele się działo a blog tak naprawdę się rozwinął. Bardzo dużo Wam zawdzięczam i dziękuje wszystkim i każdemu z osobna, za każdy komentarz, każde odwiedziny i każdą dobrą radę.
Pierwszy raz postanowiłam zrobić ulubieńców, mam nadzieję, ze spodoba Wam się moja forma przedstawienia ich. Recenzje są kompletnie nie w kolejności w jakiej się pojawiały na blogu, to czysty przypadek i mam nadzieję, ze dzięki temu będzie bardziej różnorodnie.




Joanna, Peeling myjący z gruszką 
Pierwszy peeling Joanny jaki sobie kupiłam. Piękny zapach, niska cena i szeroka gama zapachowa. Choć tego produktu nie można nazwać peelingiem, bo jest bardziej żelem to i tak zdobywa rzesze zwolenników. 




Duet keratynowy Kallos
To pierwszy duet z Kallosa jaki miałam okazję testować i jestem pewna, że nie ostatni. Ogromne pojemności w bardzo przystępnych cenach dodatkowo z rewelacyjnym działaniem. Piękny zapach, który długo utrzymuje się na włosach.




Green Pharmacy, Jedwab w płynie
Stwierdzam, ze zakupy w  tym roku były spontaniczne i wszystkie kosmetyki kupione w taki sposób sprawdzają się idealnie, tak było w przypadku tego jedwabiu. Mała, niepozorna butelczka a jednak tak ogromnie wydajna. Moje końcówki pokochały ten jedwab. 



Eveline, Kojacy balsam kompres po depilacji 9w1
Pierwszy tego typu kosmetyk. Z nim żadna depilacja nie była mi straszna. Od razu koił podrażnienia, zaczerwienienia i nadawał skórze niesamowitą gładkość i miękkość. W niskiej cenie otrzymujemy naprawdę kojący kompres. 





Lovely, Pump Up, maskara wydłużająca i podkreślająca rzęsy 
To zdecydowanie odkrycie tego roku w blogosferze. Mały, niewinny tusz, nie przyciągający oka niczym szczególnym, a jednak jego działanie zaskoczyło wielu. Tusz porównywalny a nawet i lepszy od wielu drogeryjnych tuszy za czasami kolosalne sumy. Jedno jest pewne, warto spróbować.





Eveline, Odżywka do paznokci 8w1
Podchodziłam do niej jak pies do jeża, bałam się reakcji alergicznej o której wiele się naczytałam. No al kto nie ryzykuje ten nie wie, zaryzykowałam, spróbowałam, nie żałuje. Świetna odżywka, której zawdzięczam odbudowę moich paznokci. Dodatkowo jej mleczy kolor sprawia, ze paznokcie wyglądają o wiele lepiej. 





Luksja Revive, żel pod prysznic pomelo&kiwi
Jestem ogromną fanka owocowych zapachów pod prysznicem. A pomelo to mój ulubiony owoc w ostatnim czasie, więc ten żel musiał być mój. Pięknie pachniał, cudnie się pienił i prysznic stawał się rajem, 




Loreal Elseve, Color Vive, Szampon i odżywka do włosów farbowanych 
Jako posiadaczka rudych włosów, staram się używać kosmetyków, by pielęgnować kolor, który tak szybko się wypłukuje. Sprawiłam sobie ten duet i pokochałam go od pierwszego użycia, Włosy miękkie, lśniące, w dodatku moje złote refleksy zostały podkreślone. Duet ma piękny zapach, który również utrzymuje się na włosach. 





Balea, Melon Tango, żel pod prysznic
To jeden z wielu żeli tej firmy, który skradł moje serce. Żele Balea mają piękną grafikę opakowań, cudne zapachy i kolory. Są wyjątkowe i ciesze się, ze miałam okazję je poznać w tym roku.





Joanna Naturia, peeling myjacy z kawą
Jestem ogromną wielbicielką peelingów ale jeszcze bardziej uwielbiam kawę, to połączenie musiało być idealne! Cudowny zapach kawy jakby świeżo zmielonej, pachnie nim cała łazienka! I mimo, ze nie jesy to zdzierak pierwszej jakości to i tak go uwielbiam.





Avon Care, krem do rąk o zapachu kakao
Nie jestem fanatyczka kremowania rąk i to chyba wie już każdy. Promocja w katalogu jednak skusiła mnie na wypróbowanie tego kremu i bardzo sie z nim polubiłam. Nie mam bardzo wymagających dłoni, ale on radzi sobie doskonale w sytuacjach bardzo suchych dłoni, w dodatku zapach, który mimo, ze jest charakterystyczny nie jest duszący.  Bardzo dobry krem za symboliczna piątkę.




Golden Rose, Velvet Matte 07
Jestem ogromna fanka matowych wykończeń, więc jak tylko te pomadki pojawiły się na rynku, musiały być moje! Pierwzy wybór padł na 07, delikatny pudrowy róż. Jak dla mnie idealna. Pierwsza jak dla mnie matowa pomadka, która nie wysusza ust. 





Nivelazione, Antycelluitowy krem wyszczuplająco-ujędrniający 
Wiemy, że takie cuda wszelkiego rodzaju po prostu nie działają. Żaden balsam, krem, serum czy olejek nie wyszczupli nam ciała bez wysiłku fizycznego. Ten niepozornie wyglądający balsam, całkowicie zmienił moje myślenie o takich kosmetykach. Balsam widocznie ujędrnił i nawilżył skórę. Byłam naprawdę zaskoczona działaniem.




Balea, 2 minutowa odżywka do włosów farbowanych 
Kosmetyki do włosów niemieckiej firmy Balea, są wolne od silikonów i chyba to jest cały myk tych produktów. Piękny zapach czerwonej pomarańczy, w dodatku włosy gładkie, lśniace i bez problemu się je rozczesuje. 





Lovely, Extra Lasting, Trwała, matowa pomadka do ust

Kolejne maty na ustach, tym razem w trzech różnych kolorach. Uwielbiam je za trwałość. Najbardziej ukochałam sobie czerwień. Nie ściera się, utrzymuje się na ustach cały dzień a kolory są niesamowicie żywe i podkreślają nawet najmniejsze usta. 




Pantene Pro-V, Aqua Light bez silikonu, szampon 
Szampon kupiony dzięki Klaudii i to jeden z lepszych szamponów jakie miałam. Doskonale radzi sobie z ujarzmieniem włosów, delikatnie je unosi i oczyszcza. Włosy pięknie pachną i wytrzymują o dzień dłużej do kolejnego mycia.




Batiste, Suchy szampon do włosów
Jakby ktoś w styczniu powiedział mi, ze Batiste będzie miał swoje miejsce w ulubieńcach roku, to bym go wyśmiała. Nie wierzyłam w fenomen tego wynalazku. Byłam tego przeciwnkiem, bo twierdziłam, ze nic przecież nie zastąpi mycia włosów. I dalej tak twierdzę, jednak teraz nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło mi Batiste. Zawsze uratuje w sytuacjach kryzysowych. 




Bebeauty, puder transparentny
Ogólnie rzecz biorąc, Biedronka w tym roku to jeden wielki ulubieniec! Puder kupiony przypadkiem,  za nie całe 10zł, dał świetny efekt zmaowienia skóry na bardzo długo, w dodatku w bardzo jasnym odcieniu, a znaleźć puder w idealnym kolorze to jak wiemy, nie mały problem. 




Garnier Fructis Goodbye Damage, maska do włosów
Z racji rudego koloru moich włosów, szybkiego się jego wypłukiwania i zniszczenia farbowaniem, włosy potrzebują odżywienia. Maska oczywiście kupiona przypadkiem. Pachnie rewelacyjnie! Długo utrzymuje się na włosach, maska wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie a dzięki swej gęstości jest niesamowicie wydajna. 




Rimmel, Stay Matte
Długo szukałam podkładu, który będzie krył niedoskonałości, będzie w odpowiednim jasnym odcieniu a dodatkowo będzie matowił skórę. Gdy pojawił się jako nowość na drogeryjnych półkach z chęcią podjęłam się testów i nie żałuję. Podkład ma wszystko to czego potrzebuję. Teraz używam go na zmianę z Revlon Colorstay. 





Golden Rose Velvet Matte 21
Tym razem pomadka w nieco bardziej wyrazistym kolorze niż jest różowa poprzedniczka. Pomadka miała być podobna do koloru moich włosów. Bardzo ją lubię, Podkreśla moje rude wosy, mimo, że teraz są o wiele jaśniejsze.





Essence, Hello Autumn, Puder do twarzy
Cała kolekcja jesienna Essence to był hit! Ja zdecydowałam się tylko na puder i zestaw do brwi. Puder mnie zafascynował tą wyjątkowa strukturą, w dodatku piękne kolory i świetne rozświetlenie skóry. Nawet ja raz na jakiś czas lubię rozświetlić twarz  :)





Eveline Cosmetics, Kompleksowy Krem łagodząco-nawilżający 8w1 CC
Tak jak do suchych szamponów tak kremów BB czy CC nie byłam przekonana. Gdyby nie pani z Hebe, dalej bym nie pałała do nich sympatią. Spróbowałam, kupiłam i nie  żałuję. Naprawdę rewelacyjnie maskuje zaczerwienienia, zapewnia lekkie krycie a dodatkowo nawilża skórę. W połączeniu z kryjącym podkładem, cera problematyczna będzie zachwycona.






Bania Agafii, Balsam do włosów - aktywator wzrostu 
Rosyjskie kosmetyki w tym roku zawładnęły moim sercem. Te małe niewinne saszetki, zawierają naprawdę magiczne kosmetyki. Ten aktywator, mimo, ze nie wywołal u mnie nagłego wzrostu czupryny, to włosy sa widocznie mocniejsze i mniej wypadają, no i nałożony na skalp nie przetłuszcza włosów. Czego chcieć więcej. 





Tak się przedstawiają moi ulubieńcy, którzy pojawili się na blogu w tym. Z kosmetyków i akcesoriów, którzy się nie pojawili, moje serce również skradli:
- Podkład Revlon Colorstay
- Szczotka Tangle Teezer
- Lakiery Golden Rose
- Puder Manhattan
- Puder Rimmel Stay Matte
- Paletka do brwi z Essence

I o nich na pewno recenzje pojawią się w 2015!


I to tyle z moich ulubieńców! Czy któryś z nich jest tez Waszym ulubieńcem?
Korzystajac z okazji życzę Wam szampańskiej zabawy Sylwestrowej i wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Samych szczęśliwych dni i by wszystko co złe, zostało w tym 2014.



CZYTAJ WIĘCEJ »

Bania Agafii, balsam do włosów - aktywator wzrostu

poniedziałek, 29 grudnia 2014 38
Z kosmetykami rosyjskimi swoją przygodę zaczęłam dzięki wygranej w rozdaniu u Basi, były to jednak maseczki do twarzy, nie miałam nic do włosów. W listopadowym ShinyBoxie odnalazłam aktywator wzrostu, który już bardzo długo chciałam wypróbować. Czy się sprawdził? Zapraszam :)


Bania Agafii, balsam do włosów - aktywator wzrostu 



Kilka słów od producenta:
Balsam do włosów specjalny - aktywator wzrostu - stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Naturalne składniki aktywne mają dobroczynny wpływ na skórę głowy, intensywnie odżywiają cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Balsam wygładza włosy, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie.
Wyciąg z igieł syberyjskiej sosny karłowej - bogaty w aminokwasy i witaminę C, przywraca witalność i gęstość włosów.
Pięciornik niski - przywraca włosom miękkość, ułatwia układanie i rozczesywanie
Korzeń łopianu - zawiera proteiny, witaminy A, B, E i P, wzmacnia korzenie włosów.
Olej eleuterokoka kolczastego - wzmacnia odżywienie cebulek włosowych
Organiczny ekstrakt dziurawca - zapobiega łamliwości włosów.
Olej z ałtajskiego rokitnika - jest bogatym źródłem witamin, intensywnie odżywia skórę głowy.



Skład: 
Aqua , Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Pinus Pumilio Leaf Extract, Organic Hypericum Perforatum Extract, Potentilla Supina Extract, Arctium Lappa Root Extract, Eleutherococcus Senticosus Root Extract), Rosmarinus Officinalis Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.




Już od dłuższego czasu zmagam się z potężnym wypadaniem włosów. Lecą po prostu na potęgę  nie pomagają szampony odżywki ani nawet TT. Coś czuję, ze sama sobie narobiłam takiego bałagnu przez farbę Palette. Mam jednak nadzieje, że w końcu coś nnie poratuje. Może ten aktywator? 
 Balsam mieści się w charakterystycznej dla rosyjskich kosmetyków saszetce, która jest otwierana za pomocą nakrętki, dzięki czemu, może leżeć w każdej pozycji, bez obawy o wylanie się produktu. Saszetka ma zawartość 100ml.




Zapach ma charakterystyczny, wszystkie rosyjskie kosmetyki pachną na swój sposób podobnie i od razu wiadomo, ze to Bania Agafii.  Jest to zapach ziołowy, pachnie lasem, świeżą sosną, jednak nie jest to nudzący zapach ani też nie utrzymuje się na włosach i nie pachną one jak zapach samochodowy. Konsystencja jest rzadka, ale nie lejąca. ma ona kolor lekko żółty z małymi drobinkami, jednak ciężko jet wychwycić. Balsam bez problemów rozprowadza się po włosach, nie spływa z ich. 




Aktywator nakładałam w głównej mierze na skalp, bo to o tą część włosów przecież chodzi, jednak co zostało w dłoniach rozprowadziłam po całości włosów. Mimo nakładania balsamu na skalp, nie przetłuścił on włosów. 
Włosy były gładkie, bardzo miękkie, nie elektryzowały się i prościej było je rozczesać, co również uważam za wzmocnienie, bo nie wyrywałam ich tak bardzo. 
Pojawiło się kilka baby hair, jednak jedna saszetka to stanowczo za mało, by ten wzrost był zauważalny. Jednakże, balsam nie zrobił mi krzywdy i chętnie do niego wrócę.
Można go kupić na Skarbach Syberii, za 5.90zł.




Znacie aktywator wzrostu?
Lubicie rosyjskie kosmetyki? 

CZYTAJ WIĘCEJ »

Eveline, Kompleksowy krem łagodząco-nawilżajacy 8w1 - krem CC

sobota, 27 grudnia 2014 40
Witajcie po świętach! Jak samopoczucie? Najedzeni, wypoczęci? Ja postanowiłam sobie zrobić przerwę od laptopa przez te trzy dni, i to była bardzo dobra decyzja, Wracam z podwójną siłą i energia do nowych postów!
Jakiś czas temu podczas dobierania idealnego odcienia podkładu Revlon, Pani w Hebe, poleciła mi krem CC z Eveline. Zaprezentowała mi "próbkę" na twarzy i efekt mnie zszokował. Mój pierwszy krem CC, który zdziałał naprawdę dużo.


Eveline, Kompleksowy krem łagodząco-nawilżajacy 8w1 - krem CC


Co mówi producent:


Krem ma za zadanie:
1. łagodzić wypieki
2. zmniejszać zaczerwienienia 
3. wzmacniać naczynka
4. wyrównywać koloryt cery
5. korygować niedoskonałości 
6. koić i łagodzić podrażnienia
7. intensywnie nawilżać i wygładzać
8. redukować oznaki zmęczenia



Nigdy wcześniej nie miałam żadnego kremu CC, czy choćby BB. Chciałam spróbować, ale tyle się naczytałam, ze słabo kryją, ze to są tak naprawdę kremy dla nieskazitelnych cer to odpuściłam, bo wiedziałam, ze moja skóra wymaga specjalnego podkładu, który krycie ma na wysokim poziomie. 
 I pewnie gdyby, nie moja wizyta w Hebe, to nigdy bym się nie dowiedziała o tym kremie CC. A jest to naprawdę ciekawy produkt.




Krem mieści się w miękkiej tubce, otwarcie na klik. Nie ma problemu z wydobyciem go ze środka. Dodatkowo tubka jest zapakowana w kartonik, który jeszcze owinięty jest folią. Lubię takie opakowania, bo mam przynajmniej pewność, ze nikt przede mną go nie wymacał, nie zużył połowy i nie włożył z powrotem do kartonika.  Kartonik jest bogaty we wszelkiego typu informacje. Wiemy jaki jest skład kremu, do jakiej skóry jest przeznaczony i jak ma działać. 


Źle rozprowadziłam krem, by pokazać Wam jaka jest różnica w kolorze. 


Krem jest koloru szaro-zielonego. Ciężko tak naprawdę określić jego kolor, bo po krótkiej chwili, krem się stapia całkowicie ze skórą i przybiera jej koloryt. Nie ma żadnych siwych,białych czy zielonych prześwitów. Po nałożeniu trzeba dać mu chwilkę na wchłoniecie. Krem rozprowadza się bardzo dobrze po skórze, ja robię to palcami.  Jak widzicie niżej, moja skóra nie jest idealna, mam sporo niedoskonałości i zaczerwienień, ale to wszystko jest spowodowane chorobą. Jednak mimo to, cieszę się, że mogę Wam pokazać jak działa dany podkład czy krem, widać czy coś kryje czy nie. 
Krem kupiłam 7 listopada i jeszcze troszkę mam, więc z wydajnością nie jest aż tak źle. W Hebe kosztuje niecałe 18zł. 



Efekt na skórze? Zaskakujacy! Zaczerwienienia pokryte, niektóre doskonałości również. Skóra jest gładka, miękka. Nie brudzi nawet białych ubrań. Nakładam krem pod podkład i wtedy makijaż jest o niebo lepszy. Jeśli macie cerę problematyczną, wrażliwa, naczynkową lub jeśli zdarzają Wam się niemiłe niespodzianki, to gorąco polecam. Krem nie zapycha, nie uczula. W dni, kiedy nie musze wychodzić z domu, nakładam tylko go i skóra wygląda naturalniej, zdrowiej, tylko z wyrównanym kolorytem i zakrytymi wypryskami. 
Od razu lepsze samopoczucie. Jest to mój must have i po świętach na pewno kupię następne opakowanie. 




 Znacie ten krem? 
Używacie w ogóle kremów CC? 

CZYTAJ WIĘCEJ »

Balea, maska do włosów z figą i perłą

wtorek, 23 grudnia 2014 19

Oh jak dawni na blogu nie było nic z Balea! Używam te kosmetyki i używam a końca nie widać! Ja 
A jak u Was idą przygotowania do świąt? Udało mi się wygospodarować chwilę by napisać dzisiejszą notkę, w święta odcinam się od świata internetowego i spędzam czas z rodziną, więc dzisiaj ostatnia notka przed świętami. Zapraszam!

Balea, maska do włosów z figą i perłą 



Co mówi producent? 
Regenerująca maska zawierająca ekstrakt z figi i perły a także kompleks witamin B3 i B5 nadaje włosom wyjątkową, jedwabistą gładkość. Nawilża włosy, odbudowuje i wygładza od nasady aż po końce. Extra łagodna formuła bez silikonów. Odżywka wymaga spłukiwania. Produkt przebadany dermatologicznie, bez silikonu. Pojemność opakowania 200 ml.





Skład:
AQUA · CETEARYL ALCOHOL · BEHENTRIMONIUM CHLORIDE · DICAPRYLYL ETHER · ISOPROPYL PALMITATE · PARFUM · PANTHENOL · HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE · SODIUM BENZOATE · ISOPROPYL ALCOHOL · POTASSIUM SORBATE · NIACINAMIDE · CITRIC ACID · HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL · GLYCERIN · FICUS CARICA FRUIT EXTRACT · HYDROLYZED PEARL · MARIS SAL · TOCOPHEROL · PHENOXYETHANOL.




Kolejny produkt Balea zakupiony w DM na Słowacji, wzięty oczywiście przypadkiem. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy do włosów, więc w sumie korzystanie z nich to czysta przyjemność. Z Balea miałam jak na razie tylko jedną maskę, grejfrutową, jednakże tamta wersja znacznie się różni od tej tutaj. 
Jest to małe opakowanie 200ml, plastikowe okrągłe pudełeczko, odkręcane. Od nowości maska była również zabezpieczona sreberkiem - dla mnie to zawsze będzie duży plus kosmetyku. 




 Opakowanie jest bardzo dobre dla osób, które lubią zmieniać maski, jeśli Wasze włosy nie przyzwyczajają się do jednej maski to polecam próbować. 
Maska jest koloru białego, lekko perłowego. Ma ona konsystencję bardzo rzadką, lejącą, jednak co bardzo zaskakujące, maska nie spływa z włosów, a dzięki temu szybko rozprowadza się po włosach
A co jest następną zaletą takiej konsystencji - maska jest bardziej wydajna. Mniejsza ilość wystarcza by rozprowadzić ją na całej długości włosów. 





Maska ma piękny zapach fig, nie jest on intensywny, jednak wyczuwalny na włosach na następny dzień. Już przy nakładaniu jej na włosy czuć ich wygładzenie, kołtuny znikają a pojawiają się gładkie włosy . Maska spisała się na prawdę dobrze. Jej bardzo dużym atutem jest również to, że gdy można ją śmiało nakładać na skalp a maska ich nie obciąży ani nie przetłuści. 





Dostępność stacjonarnie niestety w dalszym ciągu w DM, a jeśli chodzi o Internet to np. TU, w cenie 14.50zł.
 Jak na ponad miesiąc używania do włosów za łopatki - cena jak najbardziej adekwatna.




Znacie maski do włosów Balea? 
Jakiej maski używacie obecnie? 

________________________________

Dziewczynki kochane! Z Okazji już jutrzejszych świąt, chciałabym Wam życzyć, Wesołych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w rodzinnej atmosferze. Spokoju serca, ukochanych osób obok siebie, spełnienia marzeń i wymarzonych prezentów pod choinka!




CZYTAJ WIĘCEJ »

Schwarzkopf, Gliss Kur, odżywka do włosów długich o rozdwajających się końcówkach

piątek, 19 grudnia 2014 34

Moje włosy zawsze sięgały do łopatek, ewentualnie do ramion, Dłuższe rosnąć nie chcą i koniec. Jednak problem rozdwajających końcówek był mi niestety bardzo blisko od początku. Kiedy więc zobaczyłam, że w wygranym rozdaniu znajdowała się ta odżywka bardzo się ucieszyłam  i byłam ciekawa jej działania. 


Schwarzkopf, Gliss Kur, odżywka do włosów długich o rozdwajających się końcówkach 




Kilka słów od producenta: 



Skład: 




Tak jak wspomniałam, odżywkę wygrałam w rozdaniu na blogu. Nigdy nie miałam odżywki z Gliss Kura w takiej formie, zawsze był to spray, który bądź co bądź sprawdzał się rewelacyjne, bez względu na rodzaj do jakich włosów jest przeznaczona, każda działała cuda.
Byłam ciekawa tej odżywki i szybko przystąpiłam do jej testowania. Używałam jej przed myciem włosów razem z olejkiem i trzymałam przez około godzinę. 





Odżywka mieści się z plastikowym 200ml opakowaniu, Otwarcie typu klik, miękkie, bez problemu się otwiera bez obawy o paznokcie. Produkt stoi "na głowie", ale bez obawy o wyciek odżywki ze środka. Buteleczka jest bardzo poręczna, nie wyślizguje się z dłoni, nawet jeśli mamy je mokre. 
Napisy się nie zdzierają a wszystkie potrzebne informacje są zawarte na odwrocie butelki.
Wydobycie produktu ze środka to również nie problem, łatwo się ją wydobywa, bez robienia tzw. shake'a góra dół butelką. 





Odżywka jest koloru pastelowego żółtego, nie jest ona mocno zbita,  jest bardziej rzadka, dzięki czemu dobrze się rozprowadza na włosach, nie spływa, nie pozostawia grudek. Niestety jak na długie włosy jest mało wydajna.  Odzywka ma piękny, bardzo kobiecy zapach, Kojarzy mi się z wizytą u kosmetyczki, wieczornym spa i relaksie przy świecach czy olejkach.  Długo się utrzymuje na włosach 





Włosy po odżywce są miękkie, gładkie, lśniące i nie ma problemu z ich okiełznaniem. 
Na szczęście nie przyspiesza przetłuszczania włosów, nawet jeśli przypadkowo wyląduje jej za dużo na skalpie. Natomiast jeśli chodzi o rozdwojone końcówki, to na nie, nie ma rady, trzeba je zwyczajnie podciąćUłatwia rozczesywanie włosów, nie plącze ich, nie są matowe bezpośrednio po umyciu, a zapach odżywki czuć jeszcze długo długo.
Jeśli chodzi o cenę to jak mówi wizaż będzie to około 10zł, dostępne zapewne w Rossmanie, Naturze bądź Hebe. 






Znacie odżywki Gliss Kura? Macie swoją ulubioną?
Jakiej odżywki używacie aktualnie?


CZYTAJ WIĘCEJ »