Bourjois, Rose Coup de Foudre, Róż do policzków nr 16

• niedziela, 18 października 2015 30 Komentarzy


Witajcie!
Niestety nie udało mi się przygotować dla Was wczoraj notki. Jesienna pogoda jaka u mnie aktualnie jest.... jest nie do wytrzymania. Dzisiaj to jest w ogóle masakra! U Was tez? 
W wersjach roboczych odkopałam notkę o różu, dzięki któremu zapoznałam firmę Bourjois po raz pierwszy. 
Zapraszam!

Bourjois, Rose Coup de Foudre, Róż do policzków nr 16




Co mówi producent? 
Małe, okrągłe opakowanie zawiera pięknie pachnący pojedynczy róż o delikatnej, jedwabistej konsystencji. Wypiekany w specjalnych piecach w bardzo wysokiej temperaturze. Dzięki temu jest trwały, ekonomiczny i bardzo łatwo się nakłada, nie zostawiając smug. Może być używany na sucho i na mokro. Staje się wtedy wielofunkcyjnym preparatem, który można stosować: 
- na policzki, jako róż (na sucho), 
- na powieki, jako cień (na sucho) oraz eyeliner (na mokro), 
- na usta, jako pomadkę (na mokro).
Aplikowany na sucho daje delikatny makijaż, natomiast aplikowany na mokro daje makijaż wyraźny, lśniący i ultra-trwały. Dostępny w 3 rodzajach kolorów: matowy, satynowy i świetlisty i w szerokiej gamie kolorystycznej. 





Skład: 
Talc, Corn Starch, Bentonite, Aluminum Hydroxide, Methylparaben, Fragrance. [+/- may contain: Carmine, D&C Red #6, D&C Red #6 Barium Lake, D&C Red #7 Calcium Lake, D&C Red #27 Aluminum Lake, D&C Red #34 Calcium Lake, FD&C Yellow #5 Aluminum Lake, FD&C Yellow #6 Aluminum Lake, Iron Oxides, Mica, Titanium Dioxide, Ultramarines]. 





Róż zamówiłyśmy razem z Asią już naprawdę dawno temu na jednej z aukcji na allegro. Tam cena była najbardziej atrakcyjna, bo jednak ta cena jaka widnieje w drogeriach odstraszała mnie bardzo skutecznie od kosmetyków tej firmy. Jednak o różach tej firmy słyszałam same superlatywy i w końcu postanowiłam spróbować. Gama kolorystyczna jest naprawdę ogrooomna i wybór był bardzo trudny. Znajdziemy tam odcienie od bardzo jasnego różu, przez brzoskwinie, pomarańcze aż do typowego brązu. Jako pierwszy róż dla siebie, wybrałam delikatny odcień i padło na numerek 16.  Najbardziej popularny tak notabene wśród wszystkich tych róży. 





Róż mieści się w malutkim, eleganckim pudełeczku, które jest otwierane i zamykane za pomocą małego magnesiku. W środku jest również malutkie lusterko i dołączony jest pędzelek. 
Nie przedstawiłam Wam go na zdjęciach, bo go nie używałam, Dla mnie był za mały i miał zbyt ostre włosie. Do aplikacji różu używam pędzla Hakuro H24. Nadaje się on do tego idealnie. 




Odcień różu jest delikatny, nie świeci się bardzo mocno, ale nadaje delikatny wyraz twarzy. Bardzo dobrze się nakładam utrzymuje się cały dzień bez zbędnych poprawek. Nie osypuje się a do tego ma bardzo przyjemny, jakby kwiatowy zapach.
Róż jest niesamowicie wydajny. Praktycznie nie widać jakiegokolwiek zużycia.  




Numer 16, to odcień, który pasuje do praktycznie każdej z nas. Jest on na tyle uniwersalnym kolorem, że dopasuje się do każdej karnacji. Stopień intensywności można jak najbardziej sobie dobierać metodą prób i błędów. I zawsze osiągnie się to czego się oczekuje! 
Ostatnio jednak róż zaczął płatać  mi figle i dostał takiego szarawego nalotu i bardzo ciężko się nim pomalować. próbowałam to zeskrobać, zedrzeć, zmyć itp., ale niestety nie pomogło.  Nie wiem co się stało, a szkoda mi go wyrzucić, bo jest ciągle jak nowy.
Zdarzyło się Wam może coś podobnego? Jak sobie z tym poradzić? 





Cena tego różu w drogerii jak już mówiłam to kosmos. Kosztuje ok. 50zł. Na szczęście na wielu drogeriach internetowych czy allegro można go kupić nawet o połowę taniej. I tam polecam Wam szukać. W drogerii sprawdzić jaki odcień Wam odpowiada a potem zaoszczędzić i zamówić online. 





Znacie róż z Bourjois? 
Macie jakiś swój ulubiony odcień? 





Zobacz także:

Komentarze:

  1. U mnie też szaro , buro i ponuro :((
    Co do różu to niestety nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie cena regularna odstrasza :) Co do tego szarego nalotu, to nie mam pojęcia, nigdy mi się tak nie zdarzyło :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Róż ten znam tylko z blogów, sama nie miałam ale cena to dość wysoka. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam :p ale nie jest to u mnie produkt nr 1 :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny kolor. Podoba mi się wykończenie róży z Bourjois.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te róże, ten ma przepiękny kolor.

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy nie miałam róży z tej firmy, ale wiele o nich słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam już dużo dobrego o tym różu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. 50 zł to rzeczywiście sporo, ja używam różu ze sleeka, muszę kiedyś poznać bourjois

    OdpowiedzUsuń
  10. Szukam właśnie jakiegoś fajnego różu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam go i oddałam, nie leżał mi jak mało który ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny kolorek. U mnie jednak bardziej sprawdzają się róże matowe. Zerknę jednak na niego przy najbliższej okazji. Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam go nigdy na dłuższe utrzymanie, ale testowałam u koleżanki i muszę przyznać, że mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam kolorek z numerkiem 95 i jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie miałam jeszcze tego różu :) ale słyszałam wiele pochlebnych opini ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam go, ale mi jakoś nie pasował :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam róży z Bourjois. Podobają mi się róże takie bardziej różowe :) Aktualnie używam z Astora :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ale inny odcień, niesamowicie wydajny róż <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bym wyrzuciła przez ten nalot, chyba się zepsuł?
    Ładny kolor.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja z takim nalotem się jeszcze nie spotkałam..... ale sam róż jest świetny widać :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  21. a gdzie efekt na buźce? musi prezentować się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  22. mam dwa odcienie (w tej chwili nie pamiętam jakie), ale są to moje ulubione róże :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam ten róż w odcieniu Rose de Jaspe i mam już kilka lat, dlatego zgadzam się, że ma ogromną wydajność. Nie wiem czy kiedyś się skończy :D Ale niestety nie mam pojęcia co to za nalot się u Ciebie zrobił, u mnie nic takiego się nie dzieje :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Kusi mnie te małe, pomarańczowe pudełeczko od Bourjois, ale mam za dużo róży i muszę poczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. piękny kolor :)
    a jesli chodzi o nalot to może sprawdz date przydatnosci

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny odcień! :)
    Marzy mi się jaki róż burżujkowy, ale muszę najpierw zużyć te, które mam ;)
    Moja koleżanka miała róż tej marki i, co prawda o szarym nalocie nie mówiła, ale strasznie jej stwardniał, że w ogóle nie chciał się na pędzel nabierać ...

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolor super :) Ja miałam kiedyś róż z Bourjois, ale dość szybko mi skamieniał tak, że w ogóle nie dało się nim malować. A z tym nalotem, hmm nie mam pojęcia co może być przyczyną, może sprzedano Ci jakiś felerny egzemplarz :/

    OdpowiedzUsuń
  28. ja lubie ich delikatne i przyjemne zapachy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz i zapraszam do obserwacji :)



SZABLON BY: PANNA VEJJS