Verona Products Professional, Ingrid Pomadka do ust Wonder Shine Full Color - 292

czwartek, 26 lutego 2015 54

Jakiś czas temu udało mi się nawiązać współpracę z firmą Verona. Do testów wybrałam sobie miedzy innymi pomadkę w moim ulubionym odcieniu jasnego różu, który nie do końca jest jasnym różem :) Zapraszam :) 










Co mówi producent?
Pomadka Wonder Shine Full Color INGRID kondycjonuje delikatny naskórek i sprawia, że usta stają się miękkie, elastyczne i odporne na pierzchnięcie. Lekka, aksamitna konsystencja pozwala na idealne rozprowadzenie pomadki na ustach, a trwałość pigmentów daje gwarancję koloru i eleganckiego wyglądu przez wiele godzin. 




Jest to numer 292. Pomadka jest dostępna TUTAJ w cenie 8.09zł 




Pomadka znajduje się w klasycznym czarnym opakowaniu. Bardzo dobrze zabezpieczonym. Rzucona w torebkę, nie ma możliwości się sama otworzyć. Kolorek jest bardzo soczysty, lekko satynowy. Dzięki czemu bardzo ją polubiłam. Nie jestem zwolenniczką błyszczących ust, a wykończenie jakie daje ta pomadka bardzo mnie satysfakcjonuje. 

Pomadka jest kremowa, dobrze rozprowadza się na ustach, jednak dla uzyskania mocniejszego kolorku, trzeba nałożyć kilka warstw. Pomadka utrzymuje się na ustach ok. 2-3 godzin. Ściera się równomiernie, nie pozostawiając plam.  Po odciśnięciu ust w chusteczkę, na ustach zostaje matowa warstwa pomadki.





Jedyne do czego mogę się przyczepić to jej zapach. Jest dość chemiczny i trochę sztuczny. Kojarzył mi się trochę z takim starym kosmetykiem. Jednak później nie jest on wyczuwalny. 
Pomadka nie wysusza ust, nie uczula i nie podrażnia. 
Cena pomadki adekwatna do jej jakości i bardzo chętnie zapoznam się bliżej z innymi odcieniami z tej serii. 








(Fakt iż otrzymałam produkt do testów, nie miał wpływu na moją ocenę) 

Strona Internetowa
Fanpage



Co myślicie o tym kolorze? Znacie pomadki Ingrid? 
Jaki kolor na Waszych ustach gości najczęściej? 



ROZDANIE


CZYTAJ WIĘCEJ »

Garnier Olia, Intensywna złocista miedź 8.43 - fotorelacja z farbowania

wtorek, 24 lutego 2015 64

Jedyne co jest stałe u mnie w ostatnim czasie to kolor włosów. Już od kilku lat utrwaliłam się w rudym odcieniu i nie chce go zmieniać, w takim czuję się najlepiej i pasuje do mojej wrednej natury :) Te, które śledzą mnie od początku wiedzą, ze trochę farb miałam już na głowie i dalej jestem na etapie poszukiwania farby idealnej.  Bardzo dużo dobrego słyszałam o Olii Garniera, jednak niestety paleta kolorów była uboga w rudość.  Jakiś czas temu paleta została wzbogacona o kilka odcieni w tym także moje ukochane rudości! Zobaczcie jaki efekt uzyskałam :)



CZYTAJ WIĘCEJ »

MY HOME: Gadżety kuchenne do nowego domu

niedziela, 22 lutego 2015 47

Postanowiłam otworzyć nową sagę tematyczna na blogu dotyczącą domu, i dodatków do niego. W tym roku planuję zmienić swój adres zamieszkania, nie wiem czy mi się to uda tak jak zaplanowałam, ale powoli już kupuję gadżety, by potem lista potrzebnych rzeczy do domu mnie nie przytłoczyła. Mam nadzieję, ze te wpisy się Wam spodobają!  Piszcie co chciałybyście zobaczyć następnym razem ;)






Moje gadżety w głównej mierze pochodzą z Biedronki, Tesco oraz Pepco. A głównie Biedronka stała się moim głównym miejscem odwiedzin w celu nabycia paru nowości. Ostatnimi czasy gazetki Biedronko są bardzo bogate w tego typu rzeczy a ceny są bardzo atrakcyjne, wiec z chęcią je kupuje!




Fioletowe miarki, foremki do ciasta, rękaw do dekoracji oraz spieniacz do mleka już Wam kiedyś pokazywałam, to prezent urodzinowy od przyjaciółki Klaudii.  I te gadżety pochodzą z TESCO, prócz spieniacza, on jest z Empiku.  Często z niego korzystam by zrobić moją ulubioną latte. 
Obieraczka do warzyw pochodzi z Biedronki, kupiłam ja za 4.99zł! 
Natomiast siekacz do jajek to zakup z Pepco za 2.99zł. 






Noże są również Biedronki i za ten duży i za dwa mniejsze zapłaciłam po 9.99zł. Są niesamowicie ostre, testowałam je już i jak na tak niską cenę spisują się naprawdę rewelacyjnie.  Duży nóż obok, pochodzi z Niemieckiej firmy Mantz, Jacek przywiózł z delegacji. Bardzo ostry i bardzo ciężki, to On będzie nim operował. 





Pojemniczki na przyprawy to zakup w Pepco. Miałam ich więcej, ale moja mama zrobiła do mnie takie maślane oczka, że oddałam je jej i pięknie wyglądają w kuchni,  Cena dużych słoików to 6.99zł natomiast małych przyprawników 2.99zł.  Na pewno dokupię jeszcze trochę. 





Limonkowe miski i koszyczek pochodzą z Biedronki, kiedy te akcesoria były na wagę. Misek nigdy za wiele, w dodatku ten kolor bardzo mi się podoba i chciałabym mieć go dużo w kuchni, Za cztery rzeczy zapłaciłam niecałe 8zł.  Curver kojarzy mi się z dobrą firmą. Znacie jakość tych produktów? 






Tarkę upatrzyłam w Lidlu. Aż się sobie dziwiłam, że udało mi się jeszcze dorwać nietknięty egzemplarz. Podobne były również w Biedronce, jednak tam nie był jż skompletowane, w dodatku jakoś plastiku pozostawiała wiele do życzenia. 
Ta tarka kosztowała mnie 25zl ale widać, że jest solidna, posiada 5 różnych ostrzy i na pewno znajdzie wiele zastosowań w mojej kuchni. 






Ostatnimi rzeczami są szklanki i kieliszki kupione w Pepco. Nie był to zestaw, kupiłam je osobno, ale kolory na spodzie szklanek i kieliszków są bardzo do siebie zbliżone i wyglądają rewelacyjnie w połączeniu.  Za kieliszki zapłaciłam 9.99zł natomiast za szklanki 19.99zł. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu. 







I to jak na razie tyle! Jak Wam się podoba pomysł z taka serią wpisów? 
Teraz przy każdych najbliższych zakupach będę pokazywać Wam je na bieżąco. 


CZYTAJ WIĘCEJ »

Eveline Cosmetics, Volumix Fiberlast Mascara - wersja złota i srebrna

piątek, 20 lutego 2015 37
Znowu nie było mnie kilka dni, jednak  zaczyna mi brakować czasu.  W tym tygodniu miałam trochę wizyt u lekarzy, dodatkowo jestem w trakcie robienia prawa jazdy a od poniedziałku wracam na uczelnie i powoli się do tego przygotowuję.
Na promocji w Rossmanie 1+1 dorwałam dwa tusze do rzęs, różniące się kolorem opakowania i szczoteczką a czy jest różnica na rzęsach? Zapraszam :) 




Z racji tego, że tusze są jednej firmy i są bardzo do siebie zbliżone postanowiłam je zestawić razem i porównać, który wypada lepiej. Oba znajdziemy w szafach Eveline w cenie ok. 14.99zł za sztukę. 
Wersja srebrna to maskara  ultrawydłużająca podkręcająca rzęsy, natomiast wersja złota to maskara pogrubiająca, rozdzielająca unosząca rzęsy o 45o. 
Tusze są w wersji czarnej i każdy ma 9 ml. 





Jak już widzicie, tusze mają różne szczoteczki. Wersja srebrna to szczoteczka w kształcie zaokrąglonej klepsydry, gdzie na zgrubieniach włoski są dłuższe a na środku są krótsze. Natomiast szczoteczka w wersji złotej przypomina mi ściętą górę koła, na dole jest prosta i włoski są krótsze a góra szczoteczki jest lekko zaokrąglona  a włoski dłuższe. 
Szczoteczki są silikonowe, bardzo miękkie i giętkie. 






 Moje rzęsy są gęste, ale bardzo krótkie, naprawdę bardzo krótkie. Praktycznie ich nie widać. Jednak, by miały pożądany przeze mnie wygląd, trochę musze się napracować tą szczoteczką. 
Wersja złota tuszu, trochę mnie rozczarowała.  Praktycznie za każdym razem podczas wyciągania szczoteczki, zauważyłam, że aplikuje ona zbyt dużo tuszu, zostają na niej małe grudki, a włoski czasem się sklejały na jej górnej stronie. W dodatku bardzo odznaczał się na dolnej powiece i sklejał rzęsy w kąciku. Maskara daje mocniejszy efekt niż wersja srebrna, pogrubia rzęsy, jednak manewrowanie tą szczoteczką sprawiało mi trochę trudności przy moich oczach. 

Natomiast w wersji srebrnej nic ze szczoteczką się nie działo jak to było w wersji złotej. Tusz pokrywa każdą, nawet najkrótszą rzęsę, wydłużając je maksymalnie. Nie skleja rzęs i nie odznacza się na powiekach, jednak miałam trochę problemów z pomalowaniem dolnych rzęsek. W ostatnim czasie wrażliwość moich oczu się zwiększyła diametralnie i każdy dotyk zbyt blisko oka powodował łzawienie, mimo, że oba tusze nie są wodoodporne nie rozpływały się po całej twarzy. 





Jak dla mnie wygrywa wersja srebrna. Znacie te tusze?
Jaki jest Wasz ulubiony tusz? 





CZYTAJ WIĘCEJ »

Garnier Neo, Fregrance Free, Dezodorant antyperspiracyjny w suchym kremie

poniedziałek, 16 lutego 2015 59

W ostatnim czasie wiele nowości znalazło swoje miejsce w naszych drogeriach. Gdy ten antyperspirant pojawił się na sklepowych półkach, przyznaję, że w pierwszej chwili mnie on nie interesował, w dodatku cena za taki mały sztyft jeszcze bardziej mnie nie zainteresował. Jednakże z karta Hebe, kupiłam go w niskiej cenie. Czy było warto?


Garnier Neo, Fregrance Free, Dezodorant antyperspiracyjny w suchym kremie




Co mówi producent?
Neo to przełomowy antyperspirant Garniera o formule suchego kremu.
Zawiera aż 80% składników pielęgnacyjnych i stanowi idealne połączenie skuteczności antyperspirantu i delikatności kremu.
Jego wyjątkowa formuła zapewnia intensywną ochronę oraz regenerację skóry. 


Skład:
Aqua / Water, Aluminum Chlorohydrate, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Talc, Cera Alba / Beeswax, Arachidyl Alcohol, Parfum / Fragrance, Zinc Gluconate, Arachidyl Glucoside, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Phenoxyethanol, Steareth- 100/Peg-136/Hdi Copolymer, Peg-100 Stearate, Behenyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Perlite, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Glyceryl Stearate.





Dostępnych wersji tego antyperspirantu jest 5. Czemu wzięłam wersję bezzapachową, kiedy lubię czuć zapach antyperspirantu? Nie wiem. No naprawdę nie wiem jak ja to zrobiłam. 
Kiedy widziałam już pierwsze recenzje na jego temat, wydawał mi się, ze jest większych rozmiarów, dopiero gdy wzięłam go do ręki zobaczyłam jaki jest malutki, i to częściowo jest jego zaleta, bo nie zajmuje dużo miejsca, choćby w torebce. Opakowanie bardzo kobiece, a przecież to tylko antyperspirant. Matowe w dotyku, prosta grafika, to lubię!






Tak naprawdę zawsze lubiłam mocne antyperspiranty, które mają intensywny zapach, który czuć przez cały dzień i który zniweluje nieprzyjemny zapach potu. Ostatnio jednak moje problemy z potliwością się znacząco zmniejszyły, dzięki czemu nie potrzebuję już tak mocnej ochrony antyperspirantu, to jednak nie zmienia faktu, że higiena i przyjemny zapach to dla mnie podstawa. 






Antyperspirant to krem, biały krem, który wydobywa się przez trzy otworki poprzez naciśnięcie tubki. Bardzo dużą zaletą tego kremu jest to, że nie podrażnia wrażliwej skóry. Używałam go nawet bezpośrednio po depilacji i nic nie piekło, nie szczypało, spisał się na medal. 
Krem niestety nie wchłaniał się tak szybko jak obiecuje producent. Ma skłonności do pozostawiania  białych śladów na czarnych ubraniach.  

Krem jest bardzo wydajny, jedno naciśnięcie tubki wystarczy do zaaplikowania pod pachę. 






Skóra pod pachami jest nawilżona dzięki niemu, niestety nie czuję się w nim komfortowo. Nie wiem czy to dlatego, że jest bezwonny, czy dlatego, ze nie chroni przed potem.  Nawet jeśli nie wykonuje gimnastyki artystycznej, ani nie robię maratonu po galerii, zapach potu jest jest lekko wyczuwalny a zapachu antyperspirantu nawet lekkiego nie czuć.  
Krem krzywdy mi nie zrobił, szałowy też nie był, jednak jestem ciekawa jak sprawdziłaby się wersje zapachowa. 





Poznałyście tą formę antyperspirantu?
Jaką wersję zapachową polecacie? 

CZYTAJ WIĘCEJ »

ShinyBox Luty 2015 - The Gift of Love

sobota, 14 lutego 2015 44

Witam Was już w końcówkę Walentynek, chociaż pewnie większość z par dopiero teraz zaczyna 'świętować'. My swoje Walentynki spędzamy w domu, i tylko chce Wam pokazać zawartość lutowego pudełka ShinyBox i uciekamy coś obejrzeć a wszystko nadrobię jutro :)  A Wy jak spędzacie dzisiejszy dzień? 


ShinyBox Luty 2015 - Gift of Love 





W pudełku znalazło się 6 produktów, w tym aż 4 to produkty pełnowymiarowe, natomiast jeden to gratis i dwa dodatki, które ni zostały uwzględnione w karcie. 
Wartość pudełka ShinyBox w lutym wynosi około 160zł, a ja standardowo zapłaciłam za Niego 49zł.




Pudełko w tym miesiącu już swoją szatą graficzna przekazuje nam mnóstwo miłoości i czułości. Jest naprawdę przesłodka i od razu widać, że jest to edycja Walentykowa. Bardzo żałuję, ze nie załapałam się na zestaw również dla mężczyzny, bo był bardzo fajny i Jacek by się na pewno z Niego ucieszył.
No ale przechodząc do sedna, co było w pudełku? 




Yasumi, Express Shaker Mask z miękkim shakerem - Maski kremowe lub peel off w proszku o nowej formule pozwalającej na kilkusekundowe przygotowanie w shakerze. Teraz w parę chwil stworzysz idealną maskę dla siebie! Mix rodzajów. 20zł/zestaw 
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY


No  z taką maska to domowe spa musi być udane! Mi trafiła się czekoladowa maska uszczęśliwiająca. Przyda się, gdy będę  tęsknić za Jackiem, który będzie w delegacji. 
Jestem ciekawa jak pachnie!




Creme Bar, Krem membranowy IQ2 - Marka Creme Bar to profesjonalne kosmetyki do pielęgnacji skory twarzy. Krem membranowy stymuluje naturalne procesy zdrowotne w skórze, odbudowuje barierę ochronną skóry i likwiduje skutki nieodpowiedniej pielęgnacji. do 69zł/ 15ml


Pierwszy kosmetyk do twarzy ShinyBoxa z którego się tak ucieszyłam. Opis producenta naprawdę zachęcający i jeśli się sprawdzi może okazać się moim ulubieńcem. 




SYIS, Serum kolagenowe do paznokci, Stworzone na bazie kolagenu, olejku z drzewa herbacianego i keratyny. Wspaniale nawilża i odżywia skórki, jak i przyspiesza wzrost paznokci.  35zł/10ml
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY - NOWOŚĆ!


Produktów dbających o paznokci nigdy dość. Już długo używam odżywki Eveline 8w1, więc chętnie przetestuje coś innego. Jestem ciekawa jak sprawdzi się w tej roli mała pipetka zamiast pędzelka. 





Bania Agafii, Maska do włosów drożdżowa - Pobudzenie wzrostu. Produkt, ktory wzmacnia strukturę włosa i przyspiesza jego wzrost. Posiada działanie regeneracyjne i przeciwdziałajace wypadaniu. Ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku. 13zł/300ml
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY


ShinyBox czyta mojego bloga chyba! Wiedzą czego mi było potrzeba, jaki problem maja moje włosy. Bardzo lubię rosyjskie kosmetyki, tej maseczki nie miałam, ale przyznaję, że pokładam w niej bardzo duże nadzieje. 





FM GROUP, Żel pod prysznic SPA SENSES. Delikatnie myje i pielęgnuje ciało. Specjalna formuła kosmetyku nawilża i dobrze odżywia skórę, a zawarta w nim prowaitamina B5 działa łagodząco. Kosmetyk dostępny w kilku wersjach zapachowych. do 20zł/250ml 
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY


Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, ze firma FM ma również żele pod prysznic. Zawsze kojarzyła mi się ona tylko z perfumami, ale jakoś nie miałam do niej dostępu. Żel ma ładny zapach, takich kosmetyków tak naprawdę nigdy za wiele, więc na pewno dobije dna. 





Biały Jeleń, Hipoalergiczne mydło Bioomega. Zawiera ekologiczne i certyfikowane oleje. Mix rodzajów. 6,15zł/85g 
GRATIS


Firmę Biały Jeleń darzę bardzo dużą sympatią i ich kosmetyki bardzo dobrze współgrają z moją alergiczną i wrażliwą cerą.  Gratis trafiony w samo sedno. 




W pudełku znalazły się również dwa saszetki z masłem do ciała firmy Farmona. Jak dla mnie świetna opcja, ze są to własnie saszetki, mam pewność, ze je zużyje :)



Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z pudełka i to chyba pierwsze pudełko, które podoba mi się w pełni.  
Jakiego produktu jesteście ciekawe najbardziej?
A Wy zamawiałyście pudełeczko?

Jeśli nie, a czujecie się zachęcone to zapraszam 


CZYTAJ WIĘCEJ »

Ziaja, Kuracja łagodząca zmiany trądzikowe, Krem redukujący podrażnienia - Trądzik różowaty

czwartek, 12 lutego 2015 42
Problemy skórne mam tak naprawdę odkąd pamiętam. Nigdy nie miałam chociażby krótkiego okresu, kiedy by moja skóra była gładka bez ani jednej niespodzianki. Próbowałam się leczyć sama, próbowałam wielu kremów, maści. Ziaja zawsze kojarzyła mi się dobrze, więc gdy trafiłam na ten krem bez wahania go kupiłam. Czy pomógł mi zwalczyć niedoskonałości? Zapraszam :)


Ziaja, Kuracja łagodząca zmiany trądzikowe, Krem redukujący podrażnienia - Trądzik różowaty 




Co mówi producent? 

Krem redukujący podrażnienia w kuracji na trądzik różowaty to preparat działający silnie łagodząco i osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę zarówno z objawami trądziku, jak i do skóry ze zmianami naczyniowymi. Lekka emulsja nawilżająca z wykorzystaniem Eco-certyfikowanych surowców, bez kompozycji zapachowej. Niska ochrona przeciwsłoneczna SPF6. 
Substancje aktywne kremu działają na mechanizm powstawania trądziku różowatego (trokserutyna i escyna).
Profilaktyka teleangiektazji:
- wyraźnie wzmacnia barierę naskórkową,
- obkurcza i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych,
- działa rozjaśniająco na naskórek.
Redukcja zmian trądzikowych:
- hamując aktywność 5 a - reduktazy redukuje wydzielanie sebum,
- skutecznie zapobiega zmianom grudkowo - krostkowym,
- zmniejsza nadreaktywność gruczołów łojowych.
Kompensacja:
- zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV,
- daje wyraźny efekt łagodzenia podrażnień,
- nawilża, zmiękcza oraz działa osłaniająco na nadmiernie wrażliwą skórę.
Substancje aktywne:
trokserutyna, prowitamina B5 (D-panthenol), modyfikowana skrobia, kompleks proteinowo-cynkowy, fotostabilne filtry UVA i UVB, czysta escyna, alantoina.



Skład: 
Aqua (Water), Octocrylene, Octyldodecanol, Cetearyl Ethylhexanoate, Glycerin, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Butyl Methoxydibenzonylmethane, Cetearyl Glucoside*, Cetearyl Alcohol*, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated Coco-Glycerides*, Elaeis Guineensis (Palm) Oli*, Glyceryl Stearate Citrate, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Troxerutin, Allantoin, Saccharomyces/Zinc Ferment, Panthenol, Escin, Propylene Glycol, Sodium Polyacrylate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Propylparaben, Diazolidinyl Urea



Zanim krem wpadł w moje ręce przeszperałam mnóstwo stron na forach internetowych. W końcu w którymś rankingu, swoje miejsce miał ten krem, a jako że był jednym z tańszych postanowiłam spróbować. Znalazłam go dopiero w trzeciej aptece i to jeszcze ostatnie opakowanie. Za 50ml kremu zapłaciłam niecałe 12zł. Nie dużo, nie mało. Ziaja słynie z niskich cen i to jej niewątpliwy atut. 
Tubka z kremem mieści się w kartoniku, na którym mamy mnóstwo potrzebnych informacji, nie musimy szperać w Internecie w poszukiwaniu opisu działa kremu czy jego składu. 
Tubka z miękkiego plastiku, nie utrudnia wydobywania kremu ze środka. Jednak w takich kremach wolałabym otwarcie na klik, zawsze te nakrętki gdzieś mi uciekają. 





Krem jest lekki,nie jest płynny, ma kolorek, lekko żółty. Przy nakładaniu kremu, miałam odczucie, że szybko się wchłania, jednak gdy miałam dzień, że zostawałam w domu i się nie malowałam a używałam tylko tego kremu, podczas oczyszczania skóry na waciku miałam żółty ślad, i już pojawiła się wątpliwość, czy faktycznie wchłania się dobrze. Krem ma bardzo delikatny zapach, praktycznie bezwonny, więc nadawałby się dla osób wrażliwych na zapachy. Dzięki swojej konsystencji, krem jest wydajny i dużo go nie trzeba. 






Jednakże po jakiś tygodniu, dwóch po używaniu kremu, zaczęło się pojawiać trochę niemiłych sytuacji. Twarz mnie bardzo piekła, robiła się czerwona i miałam wrażenie, że w strefie T skóra świeciła się o wiele mocniej a na policzkach o żuchwie pojawiło się więcej niedoskonałości.  
W związku z tym, że stan mojej cery bardzo mnie zaniepokoił odstawiłam ten krem. Nie chciałam sobie narobić większego harmideru na twarzy niż miałam. Tak naprawdę nie wiem, czy uczulił mnie jakiś składnik, czy krem po prostu nie działa, ale jak wiemy, każda skóra odbiera kosmetyk inaczej. Ja go raczej nie kupię. 




Znacie ten krem?
A Wy w jaki sposób walczycie z niedoskonałościami? 





CZYTAJ WIĘCEJ »