Perełki z Second Hand'u cz. IV

poniedziałek, 30 marca 2015 58

Oj jak dawno nie pokazywałam Wam nowości z sh! Właściwie powód jest jeden. Po prostu ostatnimi czasu coraz rzadziej tam bywam. Po pierwsze i z braku czasu, a po drugie moja choroba mi nie pozwala przebywać w takich sklepach, a jak wchodzę to w ekspresowym tempie  zaraz wychodzę. Nie mam do pokazania dużo, ale to takie moje prawdziwe perełki! 






Marynarka kwiatowa - na wieszaku w sh i teraz nie prezentuje się najlepiej. Wygląda dość.. dziwnie. Jak to stwierdziła moja mama, nawet babcinie. Jednak mnie przekonały kolory, idealnie wiosenne. gdy ją przymierzyłam, to się zakochałam. Idealnie dopasowana, świetnie leżała. Planuję tylko wymienić w niej guziki na złote, by wyglądała bardziej elegancko. 
Nie pamiętam ile dokładnie kosztowała, ale było to coś koło 15zł 








Miętowa marynarka - to zupełny hit moich zakupów. Ona również na wieszaku nie wyglądała zachęcająco. Jednak coś mnie tknęło, by wziąć ja do przymierzalni i przymierzyć. I to była myśl! Idealna dłuższa marynarka, taka mi się zawsze podobała, w dodatku piękny miętowy kolor. Myślę, że nawet pokażę się jej Wam w jakiejś wiosennej stylizacji, chcecie? ;
Jej koszt to 10zł! 







Czarna bluza z kapturem - podstawa rzecz, której mi brakowało w szafie. Idealna do moich air force, jak i czarnych butów. Lubię również spędzać w niej chłodne wieczory. 
Kosztowała ok. 10zł 




Biała bluzka z siateczką - białe rzeczy w szafce mogę policzyć na palcach jednej ręki. Jednak czasem już mam dość czerni i chciałabym coś jasnego, taka bluzka bardzo mi się spodobała, dodatkowo siateczka i dekolt w szpic bardzo mi się spodobała, plus jest lekko asymetryczna. 
Kosztowała niecałe 5zl 





Czarna torebka - szukałam zwykłej torebki wszędzie. W galeriach, na bazarku, na allegro, vinted itp. Nigdzie nie znalazłam takiej jakiej bym chciała. Przypadkiem odkopałam w sh tą torebkę. od razu mi się spodobała, jednak nie miała doczepionego paska. Odczepiłam go od innej torebki w sh i tak za 20zł mam nową torebkę. 




T-shirty Jacka - moje zakupy w sh przeważnie kończą się zakupem jakiś ciuchów dla Jacka. Mam wrażenie, że era dobrych łowów dla mnie się skończyła a za każdym razem wpada mi w ręce jakiś męski ciuch. To akurat trzy koszulki, które ostatnio mu kupiłam, resztę stale wozi ze sobą w delegacje. Często zdarza mi się wyłapać koszulki z metką, lub praktycznie nowe. Cena każdej nie przekroczyła nawet 10zł .



Podobają Wam się moje perełki?
A Wy, chodzicie do SH? Co ciekawego ostatnio złowiłyście? 




CZYTAJ WIĘCEJ »

CosmoSpa, Intensywnie peelingujaca rękawica Kessa

piątek, 27 marca 2015 28

Peeling to mój ulubiony rytuał codziennego prysznica. Mam okazję odreagować cała złość, stres i negatywne emocje z całego dnia na swoim ciele. Nie robię sobie tym krzywdy oczywiście, ale za to skóra potem jest gładka i miękka. Używam wielu różnych peelingów i wciąż szukam idealnego. 
Dzięki współpracy z firmą CosmoSpa, wybrałam sobie do testowania rękawicę peelingującą. Byłam strasznie ciekawa czy faktycznie jest taka niezbędna do peelingu. Zapraszam! 

CosmoSpa, Intensywnie peelingujaca 
rękawica Kessa 



Co mówi producent? 
Kessa jest tradycyjną rękawicą w łaźniach Hammam służącą do głębokiego oczyszczania skóry z martwego naskórka i wszystkich nieczystości z użyciem czarnego mydła lub glinek naturalnych. Po regenerującym i oczyszczającym masażu z użyciem Kessy skóra jest nie tylko jedwabiście gładka, ale przede wszystkim doskonale przygotowana do aplikacji kremów i naturalnych olejów.

Zalety masażu Kessą:
skóra doskonale przygotowana do aplikacji kremów, olejów i balsamów
oczyszczona i jedwabiście gładka skóra
idealna terapia antycellulitowa
skóra nabiera zdrowego wyglądu, jest dobrze dotleniona


Zastosowanie: 
Przed użyciem należy namoczyć rękawicę w wodzie dla zmiękczenia włókien. Rękawicę Kessa używamy do masażu całego ciała z wyjątkiem twarzy (do twarzy używamy rękawicy łagodnie peelingującej). Przed przystąpieniem do masażu Kessą najpierw należy nawilżyć ciało, aby skóra zmiękła i otworzyły się pory, następnie zaaplikować czarne mydło peelingujące Savon Noir (naturalny gommage ), odczekać kilka minut i delikatnie spłukując, przystąpić do masażu wybranych części ciała. Po osuszeniu ciała najlepiej zaaplikować naturalny krem, olej lub balsam. Po taki masażu skóra doskonale wchłania kosmetyki.



Dostępnych jest kilka kolorów rękawicy, moja ma odcień lawendowy. Rękawica ma ziarnistą formułę, bardzo szorstką i chropowatą. Przyznaję, ze pierwsze moje wrażenie nie było zbyt pozytywne. Rękawica byłą strasznie sztywna i nie przyjemna w dotyku. Rękawica ma u góry szeroką białą gumę, która może dopasować się do większej ręki, ale z chudszej na pewno nie spadnie :). Guma nie uciska.  W końcu odważyłam się zabrać ja ze sobą pod prysznic. Testowałam ją z peelingami Joanny, peelingiem antycellulitowym oraz wskazanym przez producenta czarnym mydłem (o którym niedługo). 




Rękawica pod wpływem wody stała się miękka, elastyczna i przestała być taka nieprzyjemna w dotyku. Ale! Nie straciła tej szorstkości, dzięki której można wykonać dobry peeling. Rękawica w połączeniu z wodą i peelingiem, spieniła się i idealnie masowała, peelingując ciało jednocześnie. Peeling tą rękawicą nie podrażnia, a jest o wiele szybsze i praktyczniejsze. No i co dla mnie najważniejsze, ten peeling jest o wiele mocniejszy niż wykonywany dłonią, czy zwykłą gąbką
Dodatkowo, przy użyciu peelingu antycelluitowego i tej rękawicy zauważyłam minimalne zmniejszenie się cellulitu a skóra stała się jędrniejsza. 

Rękawica przeznaczona jest do peelingu całego ciała, oprócz twarzy, do tej cześć ciała, jest zdecydowanie za ostra. Wystrzegam przede wszystkim osoby z podrażnieniami, przebarwieniami czy ranami na twarzy. 

Przy połączeniu rękawicy z czarnym mydłem, skóra się nagrzewała, odpoczywała. Czułam się jak w  Spa! Czasami niewygodnie jest dotrzeć rękawicą wszędzie, nie zmieniając ręki, dlatego rozważam zakup drugiej, by peelingować ciało na dwie ręce! 

Lepszego masażu ciała nigdy wcześnie nie miałam. 

Koszt takiej rękawicy to ok. 16zł i możecie ją nabyć TUTAJ. 




Jaką formę peelingu lubicie najbardziej? 
Znacie rękawicę Kessa? 




To iż, otrzymałam produkt w ramach współpracy, nie wpłynęło na moją opinię.




CZYTAJ WIĘCEJ »

Eveline Cosmetics, Body Glam Masło kakaowe, Luksusowy balsam do ciała pod prysznic

wtorek, 24 marca 2015 50

W nowościach lutego pokazywałam Wam paczkę jaka otrzymałam w ramach testów z firmą Eveline. Wiele z Was pytało jak się do nich dostać. Otóż odpowiedź jest prosta. Wystarczy napisać wiadomość e-mail do firmy, dzięki której Wasz blog zostanie wpisany do bazy i raz w miesiącu odbywa się losowanie blogów, które otrzymają nowe produkty do testowania. Firma Eveline nie składa ofert współpracy sama, trzeba do nich się zgłosić i wyrazić chęć testowania ich produktów. Pani Ela z działu marketingu, jest bardzo miła i wszystko Wam wyjaśni w wiadomościach ;)  Trzymam za Was kciuki, byście się dostały i miały możliwość testowania Ich kosmetyków.
Dzisiaj pierwsza recenzja z paczki, kosmetyk, który bardzo polubiłam, mimo małego mankamentu. Zapraszam :) 


Eveline Cosmetics, Body Glam Masło kakaowe, Luksusowy balsam do ciała pod prysznic 



Co mówi producent? 

Formuła luksusowego balsamu pod prysznic, o unikalnych właściwościach regenerująco-nawilżających, wzbogacona odżywczym masłem kakaowym, sprawia, że skóra staje się promienna i przyjemnie pachnie długo po wyjściu spod prysznica.
RECEPTURA BOGATA W EKSKLUZYWNE SKŁADNIKI AKTYWNE
♦ masło kakaowe, dzięki wysokiej zawartości witamin i minerałów, rewelacyjnie regeneruje skórę. Ma silne właściwości nawilżające i skutecznie zatrzymuje utratę wody z naskórka
♦ bioHyaluron ComplexTM zatrzymuje wodę w najgłębszych warstwach naskórka oraz hamuje jej parowanie
olejek arganowy – bogaty w kwasy omega 6 i 9 oraz witaminę E, poprawia nawilżenie, gładkość oraz elastyczność naskórka.
Odpowiedni do stosowania po depilacji lub goleniu.






Skład: 




Już raz miałam możliwość używania wynalazku jakim jest balsam pod prysznic, również firmy Eveline.  Bardzo polubiłam tą formę balsamowania ciała, zwłaszcza, że jestem strasznym leniem i zapominam o balsamie każdego wieczoru. A tak, gdy balsam stoi pod prysznicem, trudno o nim zapomnieć. 



Balsam mieści się w dużej butli, 350ml, z wygodnym atomizerem. To niesamowicie ułatwia aplikację pod prysznicem. Grafika opakowania również przyciąga wzrok, zwłaszcza jak ktoś (zwłaszcza my kobietki) jesteśmy sroczkami i lubimy i złote opakowania ;) 
Balsam przeznaczony jest dla skóry suchej i wrażliwej oraz można go spokojnie używać po depilacji, Żadnych podrażnień, pieczenia czy swędzenia. 




 Konsystencja balsamu jest biała, kremowa. Bardzo dobrze rozprowadza się po mokrym jak i suchym ciele. Nadmiar balsamu wystarczy spłukać wodą. Skóra po nałożeniu balsamu jest miękka, gładka, nawilżona i pachnąca! Własnie, ten zapach. Balsam zawiera masło kakaowe. I tak właśnie pachnie ten balsam. czystym kakaem! Na początku zapach bardzo mi się spodobał. Jednak w mojej małej łazience, ten zapach tak długo unosił się w powietrzu, że mnie aż męczył.
To samo było na skórze. To może być plus i minus jednocześnie. 
Jak ktoś lubi intensywne zapachy na skórze, które utrzymują się kilka godzin będzie zachwycony.
Jednak jeśli ktoś tak jak ja, jest wrażliwy na mocne zapachy, po czasie może mu to przeszkadzać. 
Co jednak nie zmienia faktu, że balsam sprawdza się rewelacyjnie, 




Jeśli chodzi o dostępność, to zapewne Rossman, Hebe czy Natura będę w Niego wyposażone, cena to ok. 16-17zł w zależności od drogerii. 
Dla leniuszków idealna opcja na wieczorne dbanie o nawilżenie skóry. 




Znacie balsamy pod prysznic? 
Używacie, czy jesteście jednak zwolenniczkami tradycyjnych balsamów do ciała? 

CZYTAJ WIĘCEJ »

Yasumi, Sweet Choco Treat Express Shaker Mask, Słodka Uczta - Ekspresowa uszczęśliwiająca maska shakerowa

sobota, 21 marca 2015 23

Pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy już tak! A wiedziałyście, że maseczka do twarzy również może nas uszczęśliwić? Też nie wiedziałam, dopóki nie odkryłam shakerowej maseczki do Yasumi, którą znalazłam w ShinyBoxie. Mi trafiła się wersja czekoladowa. Zapraszam dalej! :)



Yasumi, Sweet Choco Teat Express Shaker Mask, Słodka Uczta - Ekspresowa uszczęśliwiająca maska shakerowa 


Co mówi producent?
Ekspresowa, uszczęśliwiająca maska shakerowa.
Kakao, główny składnik czekolady, bogate jest w witaminy, składniki mineralne, teobrominę oraz polifenole. Nawilża i regeneruje skórę sprawiając, że staje się ona bardziej elastyczna. Działa antyoksydacyjnie i przeciwstarzeniowo, chroniąc kolagen i elastynę. Dodatkowo teobromina działa stymulująco i energetyzująco na organizm, pobudzając produkcję endorfin.
Maska przeznaczona jest do każdego rodzaju cery. Po zastosowaniu skóra jest nawilżona, zregenerowana i promienna. Maska jest przyjemna dla zmysłów, działa aromaterapeutycznie i relaksująco.

Skład:
Talc, Sodium Carboxymethyl Starch, Theobroma Cacao ( Cocoa ) Sheel Powder, Algin.



Sposób użycia: 
Wlej do shakera 60ml wody o temperaturze 20°C, wsyp zawartość saszetki i nałóż wieczko shakera. Wytrząsaj szybko i energicznie przez około minutę do otrzymania jednorodnej pasty. Maskę nałóż natychmiast na wybrany obszar. Pozostaw na skórze przez 10 minut i zmyj. Możesz zastosować ulubiony krem.
Instrukcja w postaci filmiku TUTAJ




Maseczka to zestaw, w skład którego wchodzi saszetka ze sproszkowaną maseczką plus plastikowy, jednorazowy shaker.  Maseczka jest 15 gramowa i tak naprawdę starczy ona na dwa razy, wystarczy dodać połowę zalecanej ilości wody i połowę saszetki.
Przygotowanie samej maseczki jest bardzo proste, wlewamy wodę, dosypujemy maseczkę i robimy shake. Należy mocno trzymać wieczko shakera, żeby się nie otworzyło w czasie mieszania. 




Ekspresowo otrzymujemy gładką masę. Ja mieszałam ją dłużej niż zaleca producent, bo gdzieś czytałam, że ktoś mieszał i a składniki się nie zmieszały i maseczka nadawała się do wyrzucenia, z moja jednak nic takiego się nie stało. Chwila moment, była gładka masa, a właściwie mus i to czekoladowy! 



Na pierwszy rzut oka, maseczki nie wychodzi dużo, jednak przy samej aplikacji okazuje się jakie to wrażenie było mylące. Maseczka pachnie obłędnie! Wiecie jak pachnie ciasto czekoladowe? To właśnie tak pachnie ta maseczka! Obłęd! Aż szukałam informacji, czy aby ta maseczka nie jest jadalna! 
Maseczkę nakładałam szpatułką. Nie spływała ona twarzy, z racji tego, ze wykorzystałam całą saszetkę nałożyłam jej grubą warstwę, żeby nie wyrzucić pozostałości. Bardzo dobrze się ją nakładało, przez cały czas zapach się utrzymywał. 





Podczas tych 10 minut z maseczką, było odczuwalne lekkie chłodzenie twarzy, bardzo przyjemnie. Nie było to szczypanie, czy podrażnianie skóry. 
Zmycie maseczki również nie stwarzało problemu. Nadmiar zdjęłam szpatułką a resztę zmylam wodą z mydłem. Skóra była widocznie rozjaśniona, nie było żadnych podrażnień i nadal pachniała czekoladą! 
Maseczka dawała naprawdę odprężenie, zrelaksowanie i jak widać faktycznie uszczęśliwia! 
To była moja pierwsza maseczka shakerowa, ale na pewno nie ostatnia!
Taki duet to koszt ok. 20zł  




Znacie maseczki shakerowe? Lubicie? 
Jakie maseczki do twarzy polecacie? 

CZYTAJ WIĘCEJ »

Verona, Ingrid Cosmetics Idealist Powder, Puder w kamieniu, odcień 02 - naturalny

środa, 18 marca 2015 37

Ostatnimi czasy, moja skóra na twarzy zaczęła w końcu wyglądać dobrze. Przestała się mocno świecić, zniknęły najgorsze niedoskonałości a lekki korektor wystarcza do zakrycia tego co akurat się pojawia, Jednak puder, to podstawa mojego makijażu. Zawsze musze mieć go w torebce, by w jednej chwili poprawić swój wygląd.  Dzięki współpracy z firmą Verona, otrzymałam do testów puder Idealist. Tak naprawdę, puder miałam dostać inny, jednak widocznie, to ten miał być mi dany. Czy się sprawdził? Zapraszam :)


Verona, Ingrid Cosmetics Idealist Powder, Puder w kamieniu, odcień 02 - naturalny 



Co mówi producent? 
Delikatny puder IDEALIST INGRID z proteinami jedwabiu, którego kremowa formuła sprawia, że cera wygląda młodziej, jest gładsza i bardziej jędrna. Ultra lekka konsystencja zapewnia efekt rozproszenia światła i optycznego wygładzenia zmarszczek. Doskonale skomponowane składniki, dzięki pochłanianiu nadmiaru sebum, gwarantują cerze matowy wygląd przez wiele godzin. Puder zamknięty w eleganckiej puderniczce z lusterkiem i gąbeczką. Idealny do wykończenia codziennego makijażu, jako uzupełnienie fluidu IDEAL FACE INGRID.




Puder otrzymujemy w klasycznym czarnym, okrągłym opakowaniu. Jest ono bardzo poręczne, łatwo się otwiera i nie zajmuje dużo miejsca nawet w małej kosmetyczce.  Przy pierwszym otwarciu widzimy puder wraz z lusterkiem, a jeśli otwarcie podniesiemy ponownie do góry, pod spodem kryje się gąbeczka do nakładania pudru. Przyznaję, że to "drugie dno" odkryłam późno i w sumie całkiem przypadkiem. Nigdy jednak nie używałam gąbeczki do nakładania pudru, zawsze jest to pędzel. 




Opakowanie mieści 10g dobrze sprasowanego pudru. Dodatkowo wytłaczane napisy na powierzchni sprawiają, wrażenie bardzo drogiego kosmetyku. Puder ma delikatny zapach, nie jest on chemiczny, bardziej przypomina zapach delikatnego kremu nawilżającego.  
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam kolor pudru, bałam się, ze będzie za ciemny, zbyt pomarańczowy. Na szczęście wyglądał tak tylko w opakowaniu. 




Puder idealnie dopasowywał się do kolorytu mojej skóry. nie robił smug. Jest jednak bardzo mało wydajny, po dwóch tygodniach już było widać dno produktu.  Zdarza mi się również osypywanie np. z pędzla, czasami nawet wg sobie go nie trzyma i przy otrzepywaniu, osypuje się cały.
Puder nie podrażnia ani nie uczula. Nie podkreśla suchych skórek. 




 Puder matuje skórę, nie ma sztucznego efektu wysuszenia. Utrzymuje się na skórze ok. 2-3 godzin, jednak nie znika on całkowicie. Wymaga jedynie małych poprawek. Cena pudru to ok. 7zł. Wiec tą małą wydajność jestem w stanie wybaczyć.
Puder można nabyć na stronie producenta, w drogeriach internetowych a stacjonarnie,. np. w szafach Ingrid w Hebe. 






Miałyście do czynienia z pudrem firmy Verona?
Jaki jest Wasz ulubieniec? 




Produkt otrzymałam w ramach współpracy, jednak nie miało to wpływu na moją ocenę.




CZYTAJ WIĘCEJ »

ShinyBox Marzec 2015: Girl on fire

poniedziałek, 16 marca 2015 38

W tym miesiącu trochę spóźniona prezentacja pudełeczka ShinyBox, ale to dlatego, że zawartość nie paliła się aż tak, by ją pokazać. Wpadło bardzo, ale to bardzo słabo. Zobaczcie jego zawartość:


ShinyBox Marzec 2015: Girl on fire 



W marcowej edycji pudełka ShinyBox, znalazło się w sumie 6 produktów, w tym 4 są pełnowymiarowe i 1 gratis.  Wartość całego pudełka, to około 160zł, ja jak co miesiąc w ramach subskrypcji, płacę za nie 49zł 


A co było w pudełku? 




Świt Pharma, Exlusive Cosmetics Skarpetki SPA do stóp - Innowacyjny produkt do profesjonalnej pielęgnacji stóp. Dzięki kompleksowi składników aktywnych, regeneruje i dobrze odżywia skórę stóp. Posiada właściwości dezodorujące i odświeżające. Wygładza, zmiękcza i nawilża suchy naskórek oraz działa antybakteryjnie. 15.00zł/opakowanie 
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY


W sumie to nie wiem co powiedzieć. Niby przydatne, no ale jakoś nie tego bym oczekiwała od takiego pudełka z kosmetykami. Chętnie je przetestuje, ale nie pokaże ich na blogu. to na pewno. 





Delawell, Czysty olej Awokado 100% - Działa na skórę zmiękczająco, nawilżająco i regenerująco. Słynie m.in z bogatej zawartości witamin takich jak: A, B1, B2 i D, E. Idealny do pielęgnacji skóry twarzy, ciała oraz włosów. 22.00zł/ 30ml
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY 


To produkt, z którego jestem zadowolona, jako jedyny z resztą z pudełka. Będę go stosować głównie do pielęgnacji, ciała i włosów. Do twarzy niestety nie, gdyż mam dobrane kosmetyki pod moje problemy skórne i nie mogę nic więcej dodawać. Zobaczymy jak się sprawdzi. 



Etre Belle, Wodoodporna kredka do oczu - Długo utrzymująca się, miękka kredka typu Eyeliner o kremowej konsystencji umożliwia idealne obrysowanie oczu od rana do wieczora. 38.00zł/szt. 
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY


Nie używam czarnej kredki. Mam zbyt małe oczy, do tego duże okulary i czarna kredka mi zwyczajnie nie pasuje. Oddałam ją mojej Asi, mam nadzieję, że będzie zadowolona. 





Mokosh, Glinka Biała - Kaolin -  Łagodna dla skóry, usuwa zanieczyszczenia, wygładza i uelastycznia . Cechuje ją lekka i jedwabista konsystencja. Można ją stosować do masek i kąpieli. Produkt 100% naturalny z najlepszej jakości surowca zgodnego z certyfikatem Ecocert. 23.00zł/200ml
PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY 


Z glinki bym się bardzo ucieszyła, gdybym tydzień wcześniej nie dostała  jej w ramach współpracy z Cosmospa. Dwie glinki mi nie są potrzebne, więc ta również powędrowała do Asi. 





Goldwell, Krem do stylizacji włosów Superego Structure Styling Cream - Wielozadaniowy krem do stylizacji włosów. Optycznie zwiększa ich objętość, nadaje im elastyczności i sprężystości. Dzięki składnikowi "SuperEgo", fryzurę w każdej chwili można poddać zabiegowi re-stylizacji. Kosmetyk należy nakładać na lekko wilgotne albo suche włosy. 57.00zł/ 75ml


Kosmetyki do stylizacji włosów sa tak naprawdę mi obce, nie używam ich, nie lubię nakładać czegoś na włosy, bo zaraz mnie to drażni i przeszkadza. Z reszta  włosy mam przeważnie albo spięte w koka albo mam kitkę, i ta próbka kremu również zadomowiła się u Asi. 




Dove, Kostka myjąca Cream Bar - Zawiera niezwykle delikatne składniki myjące, które skutecznie oczyszczają skórę, ne powodując podrażnień. Składa się w 1/4 z kremu nawilżającego, dzięki czemu pielęgnuje skórę, przywracając jej prawidłowy poziom nawilżenia. 6.00zł/100g
GRATIS


Któryś raz z rzędu w pudełku znajdujemy mydło.. Niby fajnie, na pewno się zużyje, no ale tez nie przesadzajmy w drugą stronę...



Tak wiec prezentuje się pudełko. Mnie prócz oleju z Avokado nie zadowoliło nic i pudełku w tym miesiącu mnie bardzo zawiodło, a miało być tak pięknie. 


A Wy zamawiałyście pudełko? 
Co najbardziej przypadło Wam do gustu? 


CZYTAJ WIĘCEJ »

Nowości lutego - współprace, zakupy i prezenty

środa, 11 marca 2015 75

Już dawno nie pokazywałam Wam nowości w moich zasobach. Właściwie w styczniu było ich bardzo mało, z czego się cesze, jeszcze mam trochę zapasów, zwłaszcza z Balea! Chyba nigdy ich nie wymęczę, zaczynam już powoli oddawać trochę przyjaciółce, bo już nie mogę na to patrzeć. W lutym jednak nowości trochę przybyło, choć nie wszystko kupiłam sama :)





WSPÓŁPRACA Z EVELINE 



W tym miesiącu po raz drugi udało mi się dostać do testowania nowości firmy Eveline. W paczuszce znalazłam balsam pod prysznic, balsam do ciała, odżywkę do rzęs, tusz, peeling do rąk, krem do rąk, krem do skórek oraz prezent dla mamy dwa kremy na dzień i na noc 40+.  Jestem bardzo zadowolona z zawartości i już niedługo pojawią się pierwsze recenzje. 


WSPÓŁPRACA Z COSMOSPA



Cosmospa to trzecia firmą, z która udało mi się nawiązać współpracę, Do testów wybrałam sobie białą glinkę, czarne mydło, zestaw do maseczek oraz rękawicę do peelingowania Kessa. Jestem bardzo ciekawa jak się u mnie spiszą. Najbardziej jestem ciekawa czarnego mydła o którym tak dużo dobrego czytałam!


PREZENT Z NIEMIEC



Jak już wiecie, albo nie wiecie, Jacek pracuje w firmie, gdzie wyjeżdża w delegację w różne miejsca. W lutym był w Anglii, a wracając do domu odwiedził DM w Niemczech. Nie chciałam nic, bo tak jak mówiłam, zapasów mam jeszcze od ostatniego pobytu w DM, jednak i tak przywiózł mi mały prezent. Dwa żele, które pachną obłędnie i nowe perfumy. O wiele bardziej opłaca się kupować oryginalne perfumy w Niemczech czy w Anglii zamiast w Polsce.  Ceny są praktycznie o połowę mniejsze. 


ZAMÓWIENIE AVON



Rzadko kiedy czynię zamówienia z Avonu, jednak w katalogu styczniowym bodajże upatrzyłam sobie trzy rzeczy, pomadkę do ust (kolor pokażę w recenzji juz niedługo :) ), przyspieszacz wysychania do paznokci, rekomendowany przez moją Asię, a ostatnia rzecz do szablony do brwi w czterech różnych rodzajach. I to najlepsza rzecz jaką miałam od ostatniego czasu!  Na pewno Wam je przedstawię bliżej :)


ZAKUPY ROSSMANN I HEBE



Mimo, ze mam zapas kosmetyków, to są rzeczy, których nie mam i musze dokupywać i nowości, które tak strasznie kuszą! W Rossmannie trafiłam na ostatnią sztukę  aktywatora gęstości z Loreal Elseve w cenie na do widzenia za 8zł, postanowiłam spróbować. Trafiłam też na promocyjną Rexonę, w której już zdążyłam się zakochać! Do koszyka również wpadła jabłuszkowa pianka do golenia i tonik z Ziaji. W Hebe standardowo złapałam Batiste, za każdym razem próbuje inną wersję zapachową, teraz padło na Tropical. W lutowym ShinyBoxie były próbki maseł do ciała z Farmony, zapach tak mi się spodobał, że kupiłam pełnowymiarowe opakowanie! To dopiero sukces, nie pamiętam czy ja kiedykolwiek kupiłam jakiś balsam czy masło do ciała :D 
W peeling z Joanny kupiłam chyba w jakimś markecie - pachnie cudnie!


TEST I PREZENT



Na ofeminin.pl udało mi się zakwalifikować do testów farby do włosów z Garniera. Kiedyś jej użyłam, ale jakimś cudem nie mam jej na blogu, więc chętnie ją przetestuję i pokaże Wam efekty, jednak będę musiała dokupić drugie opakowanie, bo jedno to zdecydowanie za mało na moje włosy. 
A to małe cudo obok to pędzel Hakuro H61 do korektora, który dostałam do Asi na imieniny! Pozycja wykreślona z Wishlisty. 


I tak prezentują się moje nowości. Troszkę się nazbierało!
A jak u Was? Przybyło coś nowego? 

CZYTAJ WIĘCEJ »